Bloog Wirtualna Polska
Są 1 205 673 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Było minęło

środa, 09 stycznia 2013 23:36

 

   Portal Wirtualna Polska wystawiona na sprzedaż! Nie przyjmuję tego do wiadomości! To jakaś pomyłka! Witryna redagowana z wszechstronnym rozmachem, z godną podziwu odwagą oraz wyrafinowaniem, prezentująca najokazalsze biusty naszego globu, najbardziej jędrne pośladki ( biusty i pośladki anonimowe oczywiście, zgodnie z utartymi wymogami internetu), uświadamiająca nieletnim, kiedy powinien nastąpić orgazm i jak go osiągnąć bez nadmiernego używania dłoni dla pełnego spełnienia oraz jak zdradzać partnerkę, bądź partnera bez żadnej konsekwencji, a także   szczegółowo informując  kto z kim, w jakim celu wlazł do łóżka z tamtym trzecim, bądź oną trzecią, jest wystawiany na sprzedaż. Niepojętne! A kogóż będzie stać na kupno takiego dzieła? Wszak będą to sumy astronomiczne! Nie. To nie jest do kupienia! A do sprzedania ? Owszem. Bo ponoć TPSA(właściciel WP) robi bokami. Ani to prawda, ani to fałsz. Wiedzą o tym Francuzi. Ich sprawa.

   W ramach protestu przed tą niecną transakcją, ja, pies Bronisław, wycofuję się! Nie ma mnie! Przez blisko siedem lat wspaniałej współpracy ( choć niekiedy bez zrozumienia ) nastał moment rozstania. To co piszę, to forma pożegnania. Wpis o pielgrzymce do Zakopca był ostatnim, jaki na portalu WP popełniłem. Dziękuję wyrozumiałym czytelnikom moich wpisów. Przeprowadzając rozliczeniowy remanent wpisów w Księdze Gości jestem podbudowany i mile zaskoczony. Nie zasłużyłem na tak wiele komplementów. Ale dziękuję. Nie zasłużyłem też na dość dziwną reakcję aktywnego gościa mojego bloga, faceta wielkiego formatu, powiem otwarcie, faceta, który stworzył rzeczy genialne, tak ja uważam, a który potrafił się równie genialnie pomylić, co do mojej osoby. Ot, życie. Bronisław odjechał. Gdzie? Wiem, że wsiadł do pociągu Orient Express, bo uwielbia psina komfort. Zostawił adres. Pojawiła się oferta. Przyjęta. W stosownym czasie o nowym adresie powiadomieni zostaną wszyscy, którzy, nie pisząc wprawdzie komentarzy czytali wpisy. A była ich zdecydowana, porażająca większość.

   Jak się podobało, jeśli czytaliście z odrobiną zainteresowania, to istnieje okazja do prolongaty. Nie będą to zapiski owczarka niemieckiego, długowłosego, podpalanego, ale postaram się, by było to w stylu Bronisława, pod jakimś tam imieniem i nazwiskiem. Większość zainteresowanych, nie anonimowych, otrzyma adres i możemy być razem. Nie żegnam się więc. Mówię do następnego spotkania i poczytania. W zupełnie innym miejscu i ciekawej konfiguracji. Myślę , bardzo ciekawej konfiguracji! Bez cycków, półdupków i wymuszanych orgazmów. Na innym poziomie komunikacji. Do widzenia  WP, dzięki za cierpliwość i wyrozumiałość (bez zrozumienia). Było minęło. Prawie siedem lat tłustych, to sporo. Nie mogę narzekać. A co w przyszłości?


Podziel się
oceń
452
939

komentarze (389) | dodaj komentarz

Pielgrzymki do Zakopca

poniedziałek, 31 grudnia 2012 17:20

 

 

   Mam znajomego, dla którego spędzanie Sylwestrowej nocy gdzieindziej aniżeli w zimowej stolicy Polski jest nie do zaakceptowania. Co roku więc, w tak zwanym okresie między świątecznym, telepie się do Zakopanego. Takie jego hobby. Rozsądny facet, a co najmniej raz w roku winszuje sobie gehennę, sobie i rodzinie, w postaci pielgrzymki do świętego Zakopca. W tym roku, tradycyjnie, jak za każdym razem, wydzwonił z „zakopianki”, ze właśnie stoi w dwudziestokilometrowym korku, a na horyzoncie gór nie widać. Stwierdził ów fakt bez cienia zdenerwowania lub irytacji w głosie. Jako zaprawiony pątnik takie przeszkody to dla niego niemal chleb powszedni. No, może nie do końca, ale na pewno nie zmuszą go do weryfikacji planów. Zatłoczone Krupówki, przepełnione restauracje i kawiarnie, gdzie na stolik czeka się w solidnej kolejce, a gdy już się znajdziesz w ich wnętrzu kelnerzy błyskawicznie sprzątają opróżnione naczynia, dając jednoznacznie do zrozumienia, iż pora opuścić lokal, bo przed drzwiami czekają następni… Chyba, że zgłosisz następne zamówienie.

   W tym roku do Zakopanego zjechało ćwierć miliona turystów, w tym ¾  zwyczajnych snobów. Dopchali się na Krupówki mimo wielokilometrowych korków. Innym nie przeszkodziło wykolejenie się pociągu. Gdzie? Jak zazwyczaj w Chabówce, bo jak tam dojedziesz ceprze, to stać będziesz nie wiadomo jak długo. Nie przepadam za Zakopanem. Bywałem tam rzadko. Raz nawet w Sylwestra w popularnym „Jędrusiu”. Wrażenia? Zapamiętałem falujący oszołomionym tłumem parkiet, na którym kroku tanecznego zrobić się nie dało bez ryzyka uszkodzenia czyjejś stopy. Dokończenie owej szampańskiej zabawy odbyło się na placyku przed dawnym Domem Turysty (nie wiem, co tam jest teraz), gdzie rozochoceni trunkami miejscowi okładali się siarczyście po pyskach, zachęcani do boju przez oglądające widowisko wybranki swych góralskich serc.

   Kiedyś na narty jeździłem w Beskidy. Wyłącznie. Nie wiem jak dzisiaj, ale przed laty były tam dostępne stoki najbardziej przyjazne narciarzom. Znam jednak Gąsienicową, znam Goryczkową, znam Nosal, a także Gubałówkę. Może powstały w międzyczasie jakieś nowe narciarskie atrakcje ale już nie dla mnie. Kiedyś, na tym blogu, jakiś zawistnik próbował mi dokuczyć wytykając bogactwo, które pozwala mi jeździć na nartach we włoskich Dolomitach. Nie jestem biedny, ale nie jestem też bogaty. Potrafię jednak liczyć i dlatego zamiast w Polskie góry regularnie jeżdżę do Italii. Bo tam wydaję mniej pieniędzy, aniżeli wydałbym u nas. Rachunek jest porażająco prosty. W Polsce średnia długość narciarskiego stoku wynosi ok. 400 metrów. We Włoszech zaś od 3 do 4 kilometrów. Aby w naszych górach przejechać 4 km trasy muszę wyciągać się górę ok.10 razy, wykupując 10 biletów. W Dolomitach na 4 kilometrową trasę wyciągam się raz. Gondolą, bądź kanapami. I, uwaga! Za darmo! Bo wybieram okresy tzw. skifree, w których pomysłowi Włosi ceny karnetów wliczają i bilansują w opłacie hotelowej, która to opłata jest najniższa, gdyż nie jest to czas największego oblężenia narciarskich stoków. Jeżdżę więc po trasach, jakich w naszym kraju nie ma i  do tegomniejsze pieniądze! A tych pieniędzy w Nowym Roku, zwłaszcza  zaprzyjaźnionym  wystarczającej ilości życzę. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
183
741

komentarze (109) | dodaj komentarz

Życzenia

poniedziałek, 24 grudnia 2012 13:08

   W pocie owłosionego łba tęgo pracuję nad tekstem wieczornej mowy do biesiadników. Rozpoczynam od życzeń:

Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, Hau, Hau, Hau!!!!!!!!!!!!!!!! (co w dokładnym tłumaczeniu znaczy, Dobrych Świąt).

Hauuuuu! Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu(obfitych)

Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu( ale bez przesady!)

Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu (spokojnych)

Hau, Hau, Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu( niech wszelkie kłopoty i przeciwności losu zostaną w mijającym roku.

Haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaau! (wiele optymizmu i radości)

Hauuuuuuuuuuu! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! (proponuję częściej aniżeli do tej pory korzystać z zapasów tolerancji, miłości i życzliwości do bliźniego)

Hau, Hau, Haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaau! (oraz więcej zrozumienia i wyrozumiałości dla rodaka-szaraka)

Hau! Hau! Podpisano: Bronisław.


Podziel się
oceń
78
1028

komentarze (72) | dodaj komentarz

czwartek, 29 września 2016

Licznik odwiedzin:  5 378 817  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5378817

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl