Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wyznanie Wojciecha Waglewskiego

czwartek, 28 stycznia 2010 19:06

   Nieczęsto Wojciech Waglewski zabiera głos na tematy pozamuzyczne. A szkoda. Bo jego przemyślenia na temat naszej skrzeczącej  rzeczywistości w bardzo wielu punktach pokrywają się z moimi. Ten znany wokalista, kompozytor, założyciel popularnej formacji Voo Voo dał się namówić na rozmowę o polityce, politykach. Swoich sympatiach i antypatiach. Ułożyłem jego opinie w krótkie podrozdziały.

                                       O standardach w polityce

   Zauważyłem, że cechy psychofizyczne, które dziś tworzą polityka, są mi obce. Polityka mierzy się innymi standardami. Jeśli poseł Brudziński mówi, że „premier Tusk lata codziennie samolotem z rodziną", po czym okazuje się, że to nieprawda, a redaktor Karnowski reaguje na to: "A bo politycy różne rzeczy mówią", to znaczy, że standardy w polityce są mi kompletnie obce. Pamiętam, jak PiS wbił sakramencki klin między znajomych, kolegów. Bo nagle dowiedziałem się, że jeśli jestem przeciwko PiS, to znaczy, że jestem za Platformą, co wydaje mi się chorobliwą interpretacją.

                                        O Tusku i PO

   A PO nie kocham. Po prostu są tam ludzie, którym troszeczkę dowierzam, w których inteligencję wierzę bardziej. Bardzo mi się podoba, że są wreszcie widoki na autostrady. I to, że Tusk i Platforma mówią, iż nie będą mi przeszkadzali w moim życiu i na razie tak jest. Jeżdżąc po Polsce widzę troszkę więcej uśmiechniętych ludzi niż parę lat temu. Więc gdybym nie trzymał kciuków za Tuska, to tak, jakbym nie trzymał za to wszystko, co się może dobrego w kraju zdarzyć. Co wcale nie znaczy, że Tusk jest dla mnie ikoną czy archetypem samego dobra.

                                        O hazardzie i Kamińskim

   Nie za bardzo wiem, na czym ma polegać ta afera hazardowa, poza estetycznymi naruszeniami. Media szybko podchwyciły refren „cmentarz, Rychu, Zdzichu", ale od tego powtarzania afera nie robi się poważniejsza. Kamińskiego obserwuję od dawna. On mi się bardzo kojarzy z taką ciasnotą i napięciem wewnętrznym, więc z literaturą austriacką, z „Procesem" Kafki, na przykład. Myślę, że to jest człowiek absolutnie przekonany o swojej uczciwości, słuszności swojej misji, co powoduje, że ja się go boję. Takie poczucie misji mieli i urzędnicy w carskiej Rosji, i w komunizmie, dobrzy urzędnicy przekonani o swojej nieomylności. W jego przypadku odnoszę wrażenie, że on widzi przestępstwo, zanim je wykryje. On już wcześniej ma jego wizję... I późniejsze odkrycia do niej dopasowuje.

                                         O języku polityki i rodakach

   Politycy czasami operują takim językiem, jakby mówili do kompletnych debili. I widocznie jest taka grupa - debili, to może za mocno powiedziane, której nie stać na analityczne myślenie, wyławianie sprzeczności w tym co mówią. Przecież jak się słucha marszałka Putry w radiu, który zaczyna swoje: „No, bo powinno się tak...", i po prostu dowala przeciwnikowi, jak Gomułka kiedyś swojemu. Ta nowomowa zawiera w sobie elementy słownika pana Rydzyka i elementy słownika pana Gomułki. Po to, żebyś ty, jak człowiek, w twoim wewnętrznym przekonaniu pokrzywdzony przez wszystkich, odnalazł wroga, sprawcę. Głęboko wierzę w mądrość mojego narodu. Polacy są mądrzy, inteligentni i nie pozwolą na powrót tych niedawnych bezeceństw.

                                          O manipulacji i swojej niewiedzy

   Jestem muzykiem improwizującym. Improwizacja i właśnie owa spontaniczność, tak w ogóle, są dla mnie podstawą. Tego w mowie polityków nie ma. Jest zaplanowana manipulacja, a ja nie chcę być manipulowany i nie życzę sobie, żeby kiedykolwiek w moje dzieci, w moje wnuki ktoś wpakował taką ilość jadu, nienawiści, jaką władował we mnie, w moją rodzinę, w moje życie, ten cały kram bliźniaków... Zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy twierdzą, że się na polityce nie znam. I nie chcę się znać, jest to teren działania dla mnie obrzydliwy.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (36) | dodaj komentarz

Wydmuszki zastępują gwiazdy

wtorek, 26 stycznia 2010 18:40

   Czy zastanawiałeś się Szanowny Czytelniku („szanowny", „szanowna", to ostatnio bardzo modne określenia, chorobliwie nadużywane przez świadków zasiadających przed komisjami sejmowymi), dzięki komu masz możliwość poznać i wysłuchać genialnej muzyki Mozarta, Bacha, Beethovena, Chopina, rodziny Straussów? Oczywiście dzięki temu, że kiedyś żyli i komponowali. Tak. Ale gdyby nie mieli możnych promotorów w instytucjach dworskich, kościelnych, wreszcie bogatej i perspektywicznie myślącej arystokracji, dziś niewiele, a może nawet nic by po nich zostało. Niedawno pisałem, że kultura, ta przez duże K, wymaga mecenatu państwa. Wsparł mnie w tej krucjacie mądrymi, odważnymi przemyśleniami Zbigniew Preisner. Krakowski kompozytor o światowej renomie.

   Powiedział wprost, iż uważa, ze psim obowiązkiem jakiegokolwiek państwa, demokratycznego, komunistycznego czy monarchii absolutnej, jest dotowanie twórczości artystycznej. W przeciwnym razie cóż po twórcach zostanie? Pustka. Nie zapisana księga! Jeśli jednak rozdział środków publicznych ma wyglądać tak, jak obecnie, to w działalności, potrzebie funkcjonowania Ministerstwa Kultury, nie widzi sensu. Prościej i taniej byłoby ów resort rozwiązać i przekazać kompetencje księgowemu ministra finansów.

    Powraca Preisner do zjawiska niezależności w kulturze (w poprzednim wpisie zająłem się fikcją niezależności dziennikarskiej). Powiada stanowczo, że kultura niezależna to mit! Każdy  od kogoś zależy. Artur Rojek, organizujący OFF Festiwal, uzależniony jest od subwencji miasta. Zaś on, Zbigniew Preisner od swoich producentów za granicą. W pewnym sensie każda sztuka, każdy artysta tkwią na początku w podziemiu. Celem jest, by wyrwać się z tej niszy i zyskać sympatię i zrozumienie tak zwanych salonów. Ale nie poprzez utratę własnej tożsamości oraz odrębności. Należy przekonać ludzi, że to co robią artyści jest naprawdę dobre i wartościowe.

    Dziś w naszej Neandertalii mówi się wciąż o jednej piosenkarce. Jednakże wielu (poza zdeklarowanymi fanami) nie potrafi wymienić tytułu choćby jednej jej piosenki! Nie wspominając o zanuceniu! A przed laty niemal każdy potrafił zaśpiewać piosenki Demarczyk, Grechuty, czy Niemena. Dziś, konkluduje Preisner, zamieniliśmy prawdziwe gwiazdy na jakieś dziwne wydmuszki, substytuty gwiazd kreowane przez media. Cóż z tego, że ma ładny biust, skoro nie wiadomo do końca, co śpiewa? Nastał inny czas, panie Zbigniewie. Może ktoś nazwie to awangardą. Na własne życzenie i potrzeby. Ale czas jest nieubłagany. I w stosownym momencie zajmie się tym co wartościowe i nieprzemijające. Potrzeba tylko cierpliwości i wiary. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Fikcja niezależności

niedziela, 24 stycznia 2010 17:18

   Wojna o tzw. niezależne dziennikarstwo trwała długo. Rozgorzała po zniesieniu państwowej cenzury. Najgłośniej wrzeszczeli niby żurnaliści. W istocie rzeczy miernoty, mające bardzo mgliste pojęcie o dziennikarskim fachu. Oberwało mi się wówczas od rozognionych wojujących nuworyszy, gdy pozwoliłem sobie zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak niezależne dziennikarstwo. Powinien funkcjonować niezależny, czyli uczciwy i rzetelny dziennikarz, który swoje poglądy i sympatie polityczne zachowuje wyłącznie dla siebie. Do redakcji mknie w sterylnym, nieprzemakalnym płaszczu. Czystym i apolitycznym. A czy redakcja, lub szerzej, media są sterylne i apolityczne?

    Otóż nie są! Z prościutkiej przyczyny: wymagają niebagatelnych nakładów finansowych. I ten, który wykłada na nie kasę ma określone wymagania. Również polityczne. Poszczególnymi redakcjami, czy mediami, rządzą redaktorzy naczelni. Starannie dobierani. Przez wydawców, dysponującymi niezbędnymi środkami finansowymi. Płacą i wymagają. Naczelny jest między innymi od tego, by pilnować, aby finansowy patron był zadowolony z tego co piszą, lub mówią, dziennikarze. Ci zaś, by otrzymać pensję, muszą pisać i mówić to, czego oczekuje pracodawca. Cześć. Koniec. Kropka. Sterylny i apolityczny wydawca nie istnieje. Dla uściślenia - wydawca, to jednocześnie właściciel, choć formalnie jest to rozdzielone.

   Właściciel utrzymuje media głównie z reklam. Reklamodawcy zaś żyją w realnej rzeczywistości i wcale nie są wyprani z politycznych sympatii. Więcej, ci z największymi pieniędzmi pełnią swe stanowiska z politycznego namaszczenia. I będą wspierali finansowo tylko tych, którzy dobrze piszą i mówią o ich politycznych promotorach. Funkcjonują też media, które w poważnym stopniu żyją z subwencji państwowych. To tzw. media publiczne. Wojny, jakie toczą się na szczytach władzy o wpływy w obsadzie decyzyjnych stanowisk w tych instytucjach, są kapitalnym dowodem na upolitycznienie i uzależnienie partyjne, tego co powinno być publiczne. W moim przekonaniu nie powinno się utrzymywać fikcji po nazwą media publiczne z misją społeczną. Ta misja, to oręż w kampanii wyborczej! Nic więcej! Po próżnicy dziś gadać o niezależnym dziennikarstwie. Owszem zdarzają się sytuacje, że jakaś pani redaktor, czy pan redaktor, zbiesi się i odmówi wykonania polecenia szefa. Bo che być apolityczny. Brawo! Lecz następnego dnia pisze wniosek o zasiłek dla bezrobotnych. A na jego miejsce przychodzi mierny, ale wierny i potulny.

   Dzisiaj środowisko dziennikarskie jest spolaryzowane politycznie. Jedni opowiadają się za gołębiami, inni za jastrzębiami. I nie ma najmniejszego problemu z personalnym, czy tytularnym podziałem na te grupy, które zwalczają się z zaciekłością, adekwatną do temperamentu lansowanych ugrupowań politycznych. Mógłbym sypać nazwiskami i tytułami. Tylko po co?! Moje ujadanie nie zmieni sytuacji. Ale co sobie poszczekałem, to moje! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 150  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465150

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl