Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Killer on the road!

poniedziałek, 30 października 2006 13:05

   Do powrotu na szosę sprowokował mnie jeden z sympatycznych internautów odwiedzających psiego blooga. A tak na marginesie – to jeden z 55 tysięcy, dwunożnych, którzy raczyli przeczytać wynurzenia płynące spod mojego lewego pazura! Codziennie szczypię się w prawe ucho, czy nie śnię?! Otóż nie. To prawda! Potężna armia ludzi zagląda, by sprawdzić co ten pies ma do powiedzenia. To armia większa aniżeli kilka czołowych partii do kupy wziętych. Może warto się skrzyknąć?! Hę?! Co Wy na to? Póki co, zaglądajcie, czytajcie. Ten zacny pies może nie zawsze ma rację, ale nikogo nie oszuka i nie skrzywdzi. Taka to już moja, owczarkowa, natura. Sorry za ten przydługi wtręt, ale musiałem wreszcie odreagować na szok, który autentycznie przeżywam. Dzięki waszej odwadze, poczuciu humoru i sporej dawce sympatii oraz ciepła, które mile łaskoczą próżność czworonoga. Wracamy na szosę.

   Po przeczytaniu moich refleksji na temat „ Kubicomanii”, jeden z internautów dokonał porównania z niedawną „Małyszomanią”. Porównanie nie do końca chybione, gdyż każdy rodzaj manieryzmu, jest przejawem wybujałego przesadyzmu (to zamierzony neologizm), momentami ocierającego się o dewiację. Przyjmując za podstawę ten trop rozumowania można wrzucić i „Kubicomanię” i „Małyszomanię” do jednej szuflady. Mnie jednak chodziło o praktyczną manię naśladowczą. Małysz jest przykładem dla 9-cio, 10-letni chłopców z gór, którzy na coraz większych i wymagających skoczniach ambitnie wkraczają na drogę mistrza. Chwała im za to. Są nadzieją skoków. Nie wyobrażam sobie jednak 20-to, 22-letniego młodzieńca na mamuciej skoczni, z zamiarem kopiowania wyczynów pana Adama. Podejrzewam, że owego hipotetycznego delikwenta, gdyby tylko stanął na belce rozbiegu i spojrzał w przepaść skoczni, kilku ochroniarzy musiałoby sprowadzić na sam dół, gdzie rozdygotany i zawstydzony wytrzepałby ze spodni to, co mu się wcześniej bezwiednie przytrafiło.

   Z Kubicą jest inna sprawa. W młodego mistrza bolidów Formuły I bez żadnego zahamowania wcielają się jego rówieśnicy. Realizując swoje marzenia, bez praktycznych podstaw, stają się postrachem polskich wyboistych szos. Dla nich bolidem jest nadający się na złom pojazd, w którym  szaleją, a także zupełnie przyzwoita beemwica, audik lub porsche. Nie ważna marka. Ważne, że siedzi w niej młodzieniec, którego często opuszcza rozsądek i wyobraźnia, a nader często nawiedza głupota. Głupota o krótkiej definicji: „Killer on the road”! (Znają angielski!)

To taka psia impresja przed Świętem Zmarłych.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kubicomania

piątek, 27 października 2006 15:47

   Zaroiło się od Kubiców na szosach i ulicach. Na torze wyścigowym jest jeden: wyśmienity Robert. Zaś na naszych, polskich wyboistych drogach ( w tej dziedzinie dzierżymy prymat nie tylko w Europie) za kierownicami różnych wehikułów zasiadły tabuny Roberto-naśladowców. Nie trudno ich rozpoznać. Fantazyjnie powyginane daszki oraz jaskrawo kolorowe kurteczki są ich atrybutami. Wierne kopie, herosów z Formuły 1. Przynajmniej wizualnie. A umiejętności? Nie przynudzaj pies, oki!

   Robert Kubica swoimi światowymi wynikami , na niedostępnych do tej pory dla Polaków torach superszybkich bolidów, rozpalił u swych rówieśników samochodowe namiętności. Jazda autem jest dla mnie wyróżnieniem i szaloną frajdą. Na dany sygnał błyskawicznie gramolę się na tylne siedzenie, przypinam pasem i przez uchyloną szybę z najwyższą uwagą obserwuję jezdnię. Widzę więcej od pana. On, chcąc nie chcąc, musi ślepić przed siebie, ja natomiast naokoło. Pierwszy wypatrzyłem Kubicomaniaków.

   Najczęściej siedzą w rzęchach o wieku zbliżonym do kierowcy, lub lekko starszym. Silniki wyją, gdy z piskiem łysych opon startują na żółtym świetle ( na zielone niech frajerzy czekają) następnie, przeskakując z pasa na pas, wyprzedzają wszystko co się rusza, by nieoczekiwanie natrafić na przeszkodę w postaci czerwonego światła na skrzyżowaniu. O dziwo, pan jadąc spokojnie, nigdzie się nie spiesząc, staje na tym samym skrzyżowaniu tuż obok rozpalonego do czerwoności malucha, poloneza, czy fiata-uno oraz rozemocjonowanego młodzieńca w powyginanym daszku. Po kiego grzyba pędził na złamanie karku, skoro nic nie zyskał? To jednak moje, prymitywne, psie rozumowanie.

   Pod wygiętym daszkiem jawi się pewnikiem retrospekcja z ostatniego wyścigu prawdziwych bolidów, a właściciel rozbujałej wyobraźni widzi siebie w roli Kubicy, mknącego po pętli w Monza. Rzeczywistość jest inna?! Zatłoczone ulice stolicy, dziurawa jezdnia i śmiertelne niebezpieczeństwo dla innych kierowców? Tym gorzej dla rzeczywistości! Hau!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Inwazja czołgów

środa, 25 października 2006 10:31

   Idą czołgi. Ze wschodu, z zachodu, z północy. W czołgach pancerniacy. Czyli dwunożni, co to zamiast łokci mają końskie kopyta, bo mocniejsze i skuteczniejsze. Łokcie są dlań prawie najważniejsze. Prawie, gdyż potrzebna jeszcze gruba skóra, tupet, chamstwo i bezczelność oraz, koniecznie, brak wykształcenia! Jadą więc ludzie-czołgi wprost na starostwa, miasta, gminy. Po fotele, foteliki, krzesła, a nawet taborety – za tymi mebelkami stoi wszak państwowa kasa. Twoja Polaku-szaraku kasa. Uciułana z podatków, mandatów, abonamentów, składek, darowizn wreszcie. Olbrzymia kasa, bo mebelków do opłacenia jest bez liku. Wyruszyły na wyborczą wojnę dywizje tych, którzy wpisani zostali na listy wprawnymi rękami liderów wszystkich partii. Wyselekcjonowani? Najlepsi? Na pewno nie przypadkowi!

   Nieskazitelna posłanka Hojarska ( z partii charakteryzującej się dużym stadem nieskazitelnych z szefem włącznie), zgodnie ze swym kryształowym sumieniem wpisała na listę pół swojej rodziny i jednego Syryjczyka. Rodzina wiadomo: przeszkolona, wytresowana, przygotowana do odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Na domowych seminariach. Z lekarzem, rodem z Syrii, ale już Polakiem, praktykującym na terenie Wybrzeża, jawi się pewien problem. Otóż jakiś czas temu, gdy pracował w roli lekarza pogotowia, przytrafiło mu się podjąć pieniądze z portfela obywatela, który zmarł w czasie reanimacji. Zwracam uwagę na określenie: podjąć, nie ukraść! Temida, jakoś wyjątkowo nie ślepa tym razem, uznała „podjęcie” za pospolitą kradzież, co udokumentowano prawomocnym wyrokiem.

   Lekarz wyleciał z pracy, ale znalazł azyl w innym nadbałtyckim grodzie. Tam też z dobrodziejstwa masujących dłoni skorzystał nadwyrężony (w politycznych potyczkach) kręgosłup posłanki Hojarskiej. I maser znalazł się na wyborczej liście. Że z wyrokiem?! Że wcześniej zachował się jak hiena?! Furda! Komu to przeszkadza? Inaczej: nie przeszkadza D. Hojarskiej! Nieskazitelna R. Beger wysyła po pieniądze Polaka-szaraka swego męża, córkę oraz synową. W innym regionie kraju starosta własnoręcznie wpisał się na listę, choć wcześniej udowodniono mu przekręt na ponad 100 tysięcy. On uważa się za niewinnego, reszta się nie liczy. A ponadto należy do partii, która prawo ma na transparentach wypisane. To przepustka do władzy.

   Kogo wybierzesz Polaku-szaraku? Jeśli wydaje Ci się, że odróżnisz ziarno od plewy i pozbędziesz się złodziei, oszustów z wyrokami, tępawych pociotków, tych, co to kurczowo trzymają się władzy, to jesteś w błędzie. Jeszcze nie teraz. Ich jest wprawdzie niewielu, lecz są zorganizowani. Na tyle zorganizowani, że jeden przepchnie drugiego, a trzeci czwartego. Bo jest ordynacja, jest taktyka, jest dyscyplina partyjna. Z mojej, psiej perspektywy, czuję jednak, że nastąpi niebawem istotne przewartościowanie. Z hucznych zapowiedzi sprzed roku wynikało, że będzie czysto, skromnie i sprawiedliwie. Jeszcze nie dziś. Mnie, normalnego psa, dawno by szlag trafił, ale dwunożni są widać bardziej cierpliwi i wyrozumiali. Do czasu jednak! Do c z a s u !! Hau!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 133  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465133

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl