Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Lepszy swoiski smród, niż świńska grypa...

czwartek, 29 października 2009 17:19

   Czy wiesz dwunożny przyjacielu, że Król Słońce po raz pierwszy umył się samodzielnie, gdy miał 7 lat!? Dla niewtajemniczonych Król Słońce to francuski monarcha - Ludwik XIV. Po owym umyciu tak się zdenerwował, iż zaprzysiągł, ze już więcej nie będzie się kąpał! Uznał bowiem, że jego stan zdrowotny zdecydowanie się pogorszył. A przecież król mający całą Francję na swojej głowie nie może ryzykować utraty zdrowia. Jako człek konsekwentny z żelazną dyscypliną wypełniał to, co zaprzysiągł. I nie kąpał się. Choć już w tym czasie prawie milionowy Paryż miał do dyspozycji dwie łaźnie.

   Śmierdział więc Król Słońce wytwornie. Podobno najbardziej cierpiała jego kochanka. Fetor jaki ulatniał się z jego ust był nie do zniesienia. Ale obowiązki, obowiązkami. Szczególnie zaś królewskie zachcianki. Nawet flakon ciężkich perfum, które miała pod ręką, nie zdołał złagodzić ludwikowskiego oddechu... A już w starożytnym Rzymie cielesna czystość była powszechną cnotą. Najzwyklejszą rozmowę zwykło się wówczas zaczynać od: Gdzie się ostatnio kąpałeś? Później jednak w Europie smród zapanował niepodzielnie. Królowa Anglii Elżbieta I kąpała się raz w miesiącu. I to niezależnie od tego czy była brudna, czy wręcz przeciwnie.

   Gdy w 1715 roku opisywany wcześniej Ludwik XIV wziął był odszedł w zaświaty, pierwszy rozkaz, jaki wydał jego następca, był obowiązek, raz w tygodniu, usuwania odchodów z królewskich przedpokojów w Wersalu. Chemia, rozwinięta w nowoczesnych czasach, pozwoliła tym uczulonym na mydło i wodę, ukryć zapach swojego ciała pod oparami dezodorantów. Czy to skuteczne antidotum? Aby o tym się przekonać wystarczy wsiąść do pojazdu komunikacji miejskiej w upalny dzień. W Kalifornii istnieje dziś prawo pozwalające personelowi na wyproszenie z lokalu śmierdzących osób. Może tego jednak dokonać konsylium złożone z co najmniej 3 osób. Dwa nosy to za mało! Muszą być trzy! I tak sobie dzisiaj, dzięki „Angorze", posmrodziłem troszeczkę! Za co wszystkich uczulonych, przewrażliwionych, aromatycznie przepraszam. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Oleksy, czyli węgorz posmarowany smalcem?...

poniedziałek, 26 października 2009 17:13

 

   Zachowują się jak kurtyzany. Dokładnie ten sam wzór osobowości. Interesuje ich tylko władza. Przez sposób finansowania stworzyli zamknięty krąg. Czyli jednak coś potrafią! Potrafią dbać o siebie. Całe to towarzystwo skacze sobie do oczu w telewizji, a potem idzie razem na wódkę! Są słabi. Nie mają charyzmy i nie potrafią patrzeć za horyzont. To prawdziwe nieszczęście. Bo proszę sobie wyobrazić szpital, w którym pracują sami źli, albo przeciętni lekarze. A tak jest w naszym kraju. W firmie zatrudnialiśmy wielu polityków. Z dobrym skutkiem byłego wiceministra finansów Jana Bogutyna Inni byli słabi. Najbardziej zawiodłem się na Wiesławie Kaczmarku. O mały figiel nie zrujnował nam fabryki.

   Taką opinię o politykach wyczytałem w „Alfabecie Gudzowatego", jednego z najbogatszych Polaków. A powielam, ponieważ w dużym procencie zgadzam się z panem Aleksandrem . Z jednym zastrzeżeniem. Wrzucenie  wszystkich do jednego worka jest - moim zdaniem - niebezpiecznym uogólnieniem. Są bowiem rodzynki w polskiej klasie politycznej - ludzie o poglądach, z dozą idealizmu, a także duszą państwowca. Stłamszeni jednak przez magmę bylejakości i pojmowania świata jedynie przez pryzmat własnych korzyści, poruszają się po marginesach, pilnowani przez konkurencję, by równali do ich zerowego poziomu.. Bo to taka nasza narodowa cecha. Mądrzejszego za nogawki i pod obcas! To jednak, co napisał Gudzowaty o Józefie Oleksym wprawiło mnie w zadumę...

   Baba z magla, która choruje na własnym punkcie. Zgubiła go pycha. Premier Rakowski słusznie nazywał go węgorzem posmarowanym smalcem. Obnażył swoich kolegów. Nie wiem, czy mówił prawdę, czy tylko konfabulował. Przyszedł do mnie w jednym celu - chciał skompromitować Millera, z którym ma swoją wojnę. To już mniej przypadło mi do gustu. Oleksy nie był i nie będzie bohaterem mojej bajki. Zbyt wiele nas dzieli. Ale słowa Gudzowatego wydają mi się nie na miejscu. Nie chodzi o sympatię, lecz o zwykły szacunek dla drugiego człowieka. Nawet przeciwnika. Nawet wroga. Pan Aleksander zademonstrował w tym fragmencie styl, który nie pasuje do jego poczciwej, zacnej postaci. Chyba, że ja niechcący założyłem na ślepia zbyt różowe okulary?... Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Remedium na pluskwy

środa, 21 października 2009 18:32

   Dziwni dwunożni żyją w tej naszej, polskiej Neandertalii. Nagle, bez specjalnej przyczyny przestraszyli się pluskiew. Żyjątko, jak żyjątko. Dla jednych pożyteczne, dla innych nie. W mojej hierarchii ważności usytuowane są zdecydowanie wyżej aniżeli upierdliwe pchły. Pchły, prawdę powiedziawszy, są prawie na samym dnie. Pluskwy, bynajmniej! Tymczasem, tak zwany opiniotwórczy dziennik, na pierwszej stronie opublikował sążnisty tekst, a właściwie szczegółową instrukcję, jak przeciwdziałać opluskwianiu. Dopiero w połowie lektury do mojego zakutego psiego łba dotarło, że chodzi o zupełnie inne pluskwy. Martwe. Podsłuchowe.

   Nastała moda na podsłuchy. Podobno wszyscy podsłuchują wszystkich. A już na pewno 9, spośród funkcjonujących 9 służb specjalnych, nagrywa rozmowy dowolnie wytypowanych przez siebie delikwentów. I ludziska wpadli w popłoch. I w święte oburzenie. Jakim prawem?! To niezgodne z Konstytucją. To ograniczanie swobód i wolności obywatelskiej. Wszystko prawda, tylko kogo to obchodzi? Tych co podsłuchują absolutnie nie! Oni mają swoje przepisy, zarządzenia i kodeks. Konstytucja  jest dla mas. Najlepiej ciemnych. Oni powołani są do pilnowania porządku, praworządności i bezpieczeństwa. Są ponad! Bo wiedzą, co kto gada i w każdej chwili może dojść do przecieku. Kompromitującego. W rzepie.

   Już kiedyś pisałem, że służby specjalne muszą funkcjonować. Bez nich nie ma państwa. Z tym małym zastrzeżeniem, iż muszą być na usługach tegoż państwa, a nie ponad nim! Służyć swemu mocodawcy, a nie jakimś politycznym elitom. Bo opłacani są nie przez owe elity, a z kieszeni wszystkich Polaków-szaraków i każdego z osobna. Mają więc pilnować interesów i bezpieczeństwa wszystkich i każdego podatnika, a nie wypełniać zlecenia jakichś tam polityków, wikłających się w egoistyczną walkę z przeciwnikiem o zdobycie władzy. Strach przed podsłuchami ujawnia tych, którzy mają coś na sumieniu. Uczciwy śpi spokojnie. Do czasu kiedy nie zajmie się nim „wymiar sprawiedliwości". Polski wymiar, niby,  sprawiedliwości ma tę fundamentalną umiejętność, że potrafi skazać każdego, najbardziej niewinnego. Pod warunkiem, że dostanie go w swoje łapy. Bo paragrafów do osobliwej interpretacji ma dostatek...

   Z tymi podsłuchami dzielni obywatele naszej Neandertalii poradzą sobie szybciutko. Są pomysłowi, praktyczni i inteligentni. Przejdą na język migowy. Telefony komórkowe znikną. I operatorzy będą mieli kłopot. Teraz płaczą, że muszą rejestrować jakieś tam pogaduchy. Ale z tego żyją! A jak dwunożni przejmą system migania głuchoniemych, odpadnie im ten „niewygodny" obowiązek. Gacie im również spadną, bo zrobi się cieniutko w pasie... Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 206  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465206

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl