Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Król i pajac

poniedziałek, 27 listopada 2006 11:53

   Czerwono-zielonogłowy idol kocha Ślązaków! To bardzo piękna deklaracja w obliczu najświeższej tragedii. Pamiętam, przed laty również grupa „Ich Troje”, bodaj jako jedyni ze świata szołbiznesu, przeznaczyli dla powodzian znaczącą pomoc finansową. Hojni? Czy szczerze i bezinteresownie?  W kontekście innego wszakże wydarzenia, w którym głównym aktorem był i jest lider wspomnianego zespołu jawią się pewne wątpliwości.

   Chodzi o prokuratorskie wezwanie idola przed oblicze sprawiedliwości za wyszarpanie (podobno?) z kasy współpracującej z nim spółki ponad miliona złotych. Gdyby nie doszło do faktycznej rozprawy przed sądem i miecz Damoklesa, w wymiarze 10 lat okratowanych okien,  nie wisiał nad pozwanym, zakwalifikowałbym tę informację do marketingowych chwytów w amerykańskim stylu. Ale nie! Sprawa jest poważna. Poczekamy na jej rozstrzygnięcie.

   Śledząc dość pobieżnie i przypadkowo ( przyznaję z psim zażenowaniem) karierę piosenkarza Wiśniewskiego, nie wdając się w ocenę jego wokalnych i muzycznych talentów, co do jednego  zostałem przekonany: jest bezwzględnym królem marketingu. Potrafił wywindować siebie i swój zespół na szczyty powodzenia. Imiona jego żon znane są wszystkim fanom muzyki, którą preferuje. Ekscentryczne i oryginalne imiona córek również. Ubiorami i kolorami włosów wciąż zaskakuje i przyciąga. Przyciąga i fascynuje. A jednocześnie denerwuje i rozśmiesza. Jedni krzyczą: król! Drudzy: skrzeczący pajac! A on nadal w centrum uwagi, nadal na topie! Dziś kocha Ślązaków. I wcale nie dlatego, że w grudniu na rynku ukaże się jego nowa płyta. Bynajmniej. Kogo pokocha jutro?! Hau! Hau!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Himalaje absurdu

środa, 22 listopada 2006 10:09

   Wiadomości Polskiego Radia. Korespondencja z Paryża. Niewiele rozumiem. Nie dlatego, że po francusku. Nie. Po polsku, tylko z przerwami. Zaczynam chwytać: dziennikarz chyba  się jąka. Na bani? Nie! Korespondent Polskiego Radia jest jąkałą! Chryste, gdzie jesteśmy? Z radia, skąd powinna płynąć do słuchacza nieskazitelna dykcja, przekaz w literackim języku, emitowany jest bełkot jąkały. Kto go posadził za mikrofonem? Najpewniej jest wykształconym, inteligentnym człowiekiem z wrodzona wadą wymowy. Nie jego wina. Ale ta wada, niestety, zazwyczaj eliminuje delikwenta z anteny radiowej. Nie u nas, nie w demokracji, przepraszam, nie w układowej demokracji. Najpewniej byłby znakomity i twórczy w innej roli, na innym stanowisku, przy właściwym wykorzystaniu potencjału wiedzy i intelektu. Ktoś jednak zdecydował: będzie korespondentem. I mamy oto pierwszego na świecie radiowego korespondenta zagranicznego – jąkałę! Jesteśmy najlepsi. To nie wszystko.

   Pierwsza strona gazety pod tytułem „Dziennik”. Czytam: reporterzy nasi dotarli do tajnego raportu szefa policji. Czy jest coś bardziej tajnego dla policji od raportu szefa? Nie ma, bo szef jest najważniejszy! A czy jest coś bardziej tajnego niż raport szefa policji w ogóle? Głupie pytanie! Ale dla reporterów z „Dz.” zerknięcie do jego treści – to kaszka z mlekiem. Ośmieszają szefa policji i tę całą tajność? Ośmieszają! A  czy pomyśleli jaką wartość ma, dla średnio myślącego Polaka-szaraka, taka informacja? Śmieszną, bo absurdalną! Ośmieszyli się sami!

   Nie do absurdu zaliczam fakt, iż córka wicemarszałek Genowefy Wiśniowskiej objęła stanowisko dyrektora gabinetu ministra, rekomendowanego przez, zdemolowaną w wyborach, Samoobronę. Swoją drogą podziwiam elastyczny kręgosłup p, Aumillera. Przepastną odległość między lewicą i prawicą pokonał jednym susem w rekordowo krótkim czasie. Nie dla idei. Po tekę ministra. Wracając zaś do córeczki Sylwii, absurdalne jest tłumaczenie mamusi, iż wcale nie załatwiała pracy swej latorośli. To praca ministerialna, tępy Polaku-szaraku,  wyszukała w gąszczu kandydatów tę jedną, jedyną, bezkonkurencyjną! Za wskazaniem wicepremiera L., co publicznie wyznała pani wicemarszałek. Wicepremier nie zaprzecza i przed kamerami oświadcza, iż nie wie, co młoda Wiśniowska będzie robić, ale wie, że cokolwiek będzie robić, będzie robić dobrze... Zderzenie absurdu z nepotyzmem w klinicznym wydaniu. Co ze zderzenia wynika? Frukta dla mamuni i córuni. A co,  Polaku-szaraku, może im się nie należą?... Hau! Hau!!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Kupy Kazimierza

poniedziałek, 20 listopada 2006 14:30

   Jest ich mnóstwo. Różnych rozmiarów, o niemal nieograniczonej gamie zapachów. Istny raj! Mowa o psich gówienkach. To dla mnie bardzo ważne źródło informacji. Już po pierwszym przelotnym niuchnięciu wiem czy mam do czynienia z sunią, czy facetem. Po przystąpieniu do bardziej szczegółowej analizy rozszyfrowuję co ostatnio jadł, a także w jakim jest wieku, jakiej postury i rasy. Dowiaduję się także czym wyfiokowana jest właścicielka  i czy jej życiowy partner pali papierosy, lub popija whisky. To tylko niewielki procent informacji jakie uzyskuję z tego śmierdząco-pachnącego źródła. Powszechnie dostępnego, bo leżącego na ulicy. Ale nie każdej i nie wszędzie...

   Spacerowałem po Kazimierzu. Też leżącym nad Wisłą, ale nie tym Dolnym, lecz krakowskiej prastarej dzielnicy żydowskiej. Rozłożonej u stóp Wawelu już w XIV wieku. Sterta lat, bogata historia i cudowna architektura. Dla mnie atrakcyjniejsze miejsce aniżeli Sukiennice, Rynek, Floriańska. Atrakcyjniejsze od Wierzynka są dla mnie małe restauracyjki i knajpki rozrzucone po całym Kazimierzu. W wielu przypadkach samoobsługowe. I co charakterystyczne: pełne ludzi. O czym to świadczy? O jednym – wspaniale smaczne jedzenie i tanie! Owe knajpki w sąsiedztwie wiekowych synagog i bożnic, przy wąskich uliczkach i zakamarkach, tworzą niepowtarzalny klimat. Jeśli sfinalizowany zostanie plan renowacji to wyrokuję, iż będzie to najpiękniejsze, najbardziej kolorowe i ciepłe dla człowieka miejsce w zabytkowym Krakowie.

   Owszem, ulice Estery, Jakuba, Józefa, Izaka, czy Waszauera i Kupy( nazwa nie pochodzi od gówna, lecz starej synagogi) są gęsto utkane przez pieski własnymi odchodami. Ale jakoś nikomu to nie przeszkadza. Nawet dwunożnym! Gwoli ścisłości: do momentu wdepnięcia weń! Problem? Patrz po czym stąpasz zagraniczny turysto! Hau!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 202  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465202

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl