Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Astmatyczna medalomania

poniedziałek, 28 lutego 2011 10:58

   Wpadłem na dzień…Nie, nie do Tomaszowa. Do Oslo. Jestem bowiem uzależniony od sportu. Czynnie. Czego wszystkim życzę. Lepiej się żyje. Zmęczysz się człowieku, spocisz i spokojniutki jesteś, aż miło. Do Oslo udałem się jednak w roli biernego oglądacza. Narciarstwo klasyczne nie jest moją domeną (preferuję alpejskie), ale zerknąć na najlepszych na świecie w skokach i biegach to duża frajda! Wróciłem z dwoma medalami! Wspaniałej góralki Justyny już osrebrzonej i brązowego Adama. Wróciłem także z nowymi doświadczeniami i dość smutną, kontrowersyjną refleksją.

   Miałem do tej pory lepsze mniemanie o gospodarzach Mistrzostw Świata, Norwegach. Dzielny, twardy naród, wychowany w surowym klimacie, zimnych, północnych fiordów. To u nich narodziło się narciarstwo klasyczne, zwane zamiennie norweskim, od kombinacji, łączącej skok na nartach z biegiem. To ich sport narodowy. I mają na tym tle hopla. Przyzwyczaili się do roli hegemonów. A tymczasem świat zaczął deptać im po piętach. Skoczkowie, wcześniej niemieccy, a dziś austriaccy z udziałem pana Adama, piorą im tyłki niemiłosiernie i przy każdej okazji. Przełykają gorzkie piguły. Niedawno pojawiła się Polka, która bezczelnie zaczęła przybiegać pierwsza do mety. Należało coś wymyślić.

   I tęgie norweskie głowy, które opanowały główne stanowiska narciarskiej światowej organizacji, zalegalizowały środek dopingujący (dotychczas niedozwolony) dla swoich biegaczek. Nagle norweskie biegaczki pochorowały się na astmę. Aby wygrać z tą paskudną chorobą muszą faszerować się lekarstwem, które w istocie jest środkiem dopingującym. Dostają panienki, po stosownej kuracji, takiego popędu, że dogonić nie sposób. Zwłaszcza jedną, dla której już przed mistrzostwami uszyto złotą kufajkę (resztę reprezentacji ubrano w jednolite, czerwone) i złota kura, złote jaja znosi. Nie podoba mi się to. Nie ma z ideą sportowej rywalizacji nic wspólnego.

   Nie spodobało mi się także i to, że nie pozwolono nikomu (poza Norwegami, rzecz jasna,) trenować przed zawodami na wytyczonych, mistrzowskich trasach. Nawet sąsiadów, Szwedów, pogoniono. Okazuje się, że bariery dobrego smaku, uczciwości, zdrowej rywalizacji sportowej zostały przekroczone. Została zimna, bezwzględna kalkulacja i sięganie po zwycięstwa każdymi metodami, nawet najmniej szlachetnymi. Justyna Kowalczyk przybiegła na metę za „astmatyczną” Norweżką. Dla mnie jednak Polka jest moralną zwyciężczynią! I nie przekona mnie żaden król norweski, że jest inaczej! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Szczyt czego?...

piątek, 25 lutego 2011 19:54

   Najbezpieczniej oskarżyć trupa. Trup nie będzie się bronił. Chyba że, jak w skeczu Laskowika, zasypią go z komórką w trumnie, która nagle się uruchomi. Ale żarty na bok. Nadredaktor Frondy ( to taki portal, możecie sprawdzić, kto to finansuje), imć wielebny Terlikowski oskarżył Bronisława Geremka o współpracę z SB. Dlaczego dziś? W jakim konkretnie celu? Wie tylko wielebny Terlikowski, a właściwie nie wie. Bo powstał, jak mętnie wyjaśnia, jakiś dym,  a jak dym, to nie wykluczone, że smród się zaplątał. A jak smród, to wiadomo, że g…wno. A jak g…wno, to trzeba pryncypialnie rozliczyć.

   Nie ważne, że człowiek nie żyje, że nie może się bronić. Są pytania, jest dym. Pytania bez sensu, a dym jest po prostu smrodem wypuszczonym z Terlikowskiej Frondy. No i nadział się nadredaktor na pryncypialnego Gontarczyka z IPN ( tego od Wałęsy). O ironio, z tej samej stajni. Ale tu górę wzięła  zraniona duma badacza. Gontarczyk bez litości schłostał Terlikowskiego, wypunktował jego indolencję i sku….stwo oraz, jeszcze bez bicia, ustawił w karnym narożniku. Geremek bowiem poddał się procesowi lustracji dwukrotnie i dwukrotnie wygrał. Bez cienia wątpliwości! To, co wysupłał Terlikowski jest najzwyklejszym śmieciem. Skrawkiem papieru bez żadnej wartości. Ale nie o prawdę tu chodzi. Chodzi o zdyskredytowanie człowieka. Zdyskredytowanie przeciwnika. Choć on już nie żyje. Znasz,  miły Czytelniku, większe łobuzerstwo?...

   Oczywiście, Terlikowski dostał w łeb. Nie tylko od Gontarczyka, bo on za mały. Od sponsora(poszukaj kto zacz?). Kajał się na tej swojej Frondzie, choć nie wiem, kto ten portal czyta ( ale robię mu świadomie reklamę). Przepraszał. Padał na kolana. Poleciał nawet do nie lubianego TVN24, by znacznie większemu audytorium wyrazić swoją skruchę, prosząc o łagodny wymiar kary. Nie będę się pastwił nad wielebnym redaktorkiem, bo, prawdę powiedziawszy, nie ma nad czym. Był, jest, nie ma. Żadne różnica. Iluż takich jeszcze funkcjonuje? Ale, jak ktoś kiedyś powiedział( nawet wyśpiewał) : przetrwamy, takich przetrwamy! Spokojnie, bez nerwów! I tym muzycznym akcentem żegnam się do przyszłego tygodnia. Nie, nie wyjeżdżam. Jestem i czuwam! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (43) | dodaj komentarz

Sondażowe żniwa

środa, 23 lutego 2011 12:11

 

   Grzegorz Napieralski, zakochany w sobie(ze wzajemnością, zresztą), oświadczył publicznie rodakom, że lewica jest dla nich najlepsza. A najlepsza jest ta, której on przewodniczy. Bo to lewica wielowątkowa, wielopokoleniowa, doświadczona oraz dynamiczna. Przypomniał Polakom-szarakom, z wrodzoną skromnością, że za rządów SLD nasza Neandertalia uchodziła, w powszechnym odczuciu, za krainę mlekiem i miodem płynącą, a wszem żyło się dostatnio. Krótko mówiąc – Eldorado. Brawo! To mi się podoba. Tak powinien mówić prawdziwy mąż stanu, jedyny kandydat na premiera, a także prezydenta, lubo od razu, dwóch w jednym.

   Szef SLD niesiony na fali optymistycznego rezultatu w jakiejś sondażowni, zajął medalowe (srebrne) miejsce spośród polityków cieszących się największym zaufaniem. Zdeklasował  nawet jedynego, któremu ufać można i należy czyli prezesa Jarosława. Przegrał na finiszu tylko z  prezydentem, imiennikiem moim, z  całym szacunkiem i powagą. W stanie nieskrywanej euforii podziękował Napieralski wszystkim Polakom i obiecał, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej. Nie poczułem się obdarowany podziękowaniami z tak wysokiego szczebla, gdyż, dziwnym trafem, nie znalazłem w gronie 1005 szczęśliwców, zupełnie losowo wyłowionych przez ankieterów.

   Z ogłoszonych danych wynika, po pobieżnym obliczeniu, że srebrny medalista cieszy się zaufaniem ponad 510 osób. To bardzo przyzwoity rezultat, zważywszy, że prezesowi Jarosławowi ufa ledwie 270 nieuświadomionych oraz zupełnie nie znających się na rzeczy delikwentów. Patrząc na to wszystko co wokół, z perspektywy mojej ocieplanej budy, nastał czas sondaży. Polityk chce wiedzieć czy naród mu ufa. Bo jak ufa, to należy go chwalić za to, dziękować przy każdej okazji i obiecywać dobrobyt po wsze czasy. Tłumacząc jednocześnie, że szczęśliwość nie ominie każdego, który do urny wepchnie kartkę z jego nazwiskiem. Dla pewności należy bardzo skrupulatnie przebadać nastroje i obywatelskie preferencje. Trzeba więc się udać do, nie przypadkowo, wytypowanej sondażowi i w spokoju ducha czekać na rezultaty badań, których obiektywizm nie budzi wątpliwości zamawiającego. Słowem – zaczęły się sondażowe żniwa. Żniwiarze zacierają dłonie i liczą dudki. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (31) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 194  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28      

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465194

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl