Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Duszyczki bez konfitur

środa, 31 marca 2010 15:12

   Mleko się rozlało. Na własne życzenie Platforma okazała się kolosem na glinianych nogach. Pomysł przeprowadzenia prawyborów partyjnych rozentuzjazmował cały kraj. Spekulacje, dywagacje, kto kogo i dlaczego, Komorowski, czy Sikorski, były powszechne. Ostateczny wynik głosowania nie zdziwił. Wygrał właściciel marszałkowskiej laski. Przy okazji jednak, tak zupełnie niechcący, ujawniła się wstydliwa okoliczność. Frekwencja członków PO podczas głosowania dokumentuje, że byli oni najmniej zainteresowani finałem walki o prawo kandydowania w wyborach prezydenckich i nie wskazali swojego wybrańca. Zagłosowała mniejsza połowa (jak to się mówi) i kierownictwo partii ma ból głowy.

   Cieniutko ponad 20 tysięcy z, ponoć?, 43 tysięcznej armii, to niedobry wynik. Nastał więc czas tłumaczenia i jednocześnie szukania winnych. Opozycja zaciera dłonie i serwuje na lewo i prawo złośliwostkami, a platformersi biorą się za łby. Czy Palikot zgniecie Schetynę, czy też  będzie zgoła odwrotnie. I show trwa w najlepsze. Frekwencyjna zapaść zmusi partię do rzetelnego policzenia swoich szeregów. Do zwycięzców zwykle przyklejają się spryciarze, węszący szanse do zgarnięcia, choćby niewielkiego, kawałka z tortu władzy. Dziś nie idzie się do partii z pobudek ideologicznych lub rozbudzonej pasji społecznikowskiej. Społecznicy w naszej rzeczywistości stanowią przedmiot drwin i znaczącego pukania się w czoło. Są gromadą zamierającą. W ich miejscu pojawia się stado wrzeszczących, że jedynie oni mają patent na uzdrowienie koślawego państwa.

   Każda partia jako główny cel ma zapisaną w statucie chęć zdobycia władzy. Ze sloganami w ustach o uczciwym, sprawiedliwym rządzeniu, w trosce o dobro każdego obywatela. To teoria i hasła wyborcze. Praktyka wskazuje, iż przede wszystkim chodzi o dorwanie się do słoika z konfiturami w celu egoistycznego  skonsumowania jak największej ilości. Ale konfitury się kończą. Nie starcza ich dla wszystkich chętnych. No to, po co mi taka partia, która nie ma dla mnie konfitur? Gońcie się leszcze, idę szukać gdzieindziej zdobyczy. Myślę, że gogolowskie dusze są w każdej partii. To wcale nie jest domeną PO. Nie zmienia to jednak faktu, iż dziś pod ścianą stoją ludzie Tuska. Ciekawe jak długo tam stać będą? I jakiego manewru użyją, by się spod niej wydostać? Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Potwór w majtkach

poniedziałek, 29 marca 2010 12:29

   Ów „potwór", to blisko 30 centymetrowy członek 39-letniego informatyka z Łodzi. Dowiedziałem się o tym z „Angory". Reporter czasopisma uraczył czytelników wielkanocnego wydania zapisem dialogu, jakiego wysłuchał pod prysznicem w zgierskim kompleksie rekreacyjnym. Interlokutorem właściciela potwora, był posiadacz z drugiego bieguna. Jego męskie przyrodzenie mierzy ledwo 4 centymetry. Łączy obu dżentelmenów jedno: fatalne samopoczucie.

   Posiadacz 30 centymetrów czuje się z tego powodu nieszczęśliwy. Czego zupełnie nie rozumie właściciel 4. Jakże to? - deliberuje, przecież kobiety tęsknią wręcz za takim atutem w męskich majtkach... Nieprawda - kategorycznie zaprzecza 30 centymetrów - wręcz przeciwnie. Już po pierwszym kontakcie unikają mnie. Proponują przez telefon jedynie przyjaźń platoniczną. Upada więc dość powszechnie emitowany mit o powodzeniu tych, co to w gaciach spory argument noszą. - Brachu, baby wcale lubią wielkich. One wolą mniejsze, ale bystrzejsze.

   - Idź do filmów porno - radzi 4 centymetrowiec - tam byś zrobił karierę. Okazuje się, że nie! Bo ten z 30 centymetrami uważa, że porno wpędza ludzi w kompleksy. A więc nie ogląda porno i wszystkich do podobnego zachowania gorąco namawia. Poważnie natomiast myśli o poddaniu się operacji zmniejszającej penisa. Ujawnia tragiczną prawdę: przez tego potwora w majtkach ma coraz mniej ochoty na seks! Nie ma stałej partnerki. Kobiety, jak tylko zorientują się, co mu się majta w okolicach kolan, omijają go szerokim łukiem. A tymczasem mikropenis ma swoją dziewczynę. - W czasie wzwodu potrafi dołożyć jeszcze 4 do 4 w zwisie - nie bez dumy przyznaje ten ponoć upośledzony przez naturę.

   I tak sobie panowie porozmawiali pod prysznicem. Reporter nagrał, na łamach pisma zrelacjonował i na stół, wraz z wielkanocnym jajkiem położył. I słusznie. Bo dziś nie ma tematów tabu. A wstyd, zwłaszcza fałszywy do reliktów minionej epoki należy. Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę - śpiewał Wojciech Młynarski. Wiosna przyszła. Ale dziewczyny, jak wynika z przytoczonej opowieści, nie dla wszystkich chcą być dobre...

Hau!Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (97) | dodaj komentarz

Zaufanie do tuby

piątek, 26 marca 2010 11:13

   Telewizja publiczna jest instytucją cieszącą się największym zaufaniem wśród Polaków-szaraków. Taką oto ekscytująca informacją obdarował oglądaczy prezenter „Wiadomości" i niesłychanie wdzięcznie podziękował za to zasłużone wyróżnienie. Warto byłoby jednak ten lakoniczny komunikat rozszerzyć nieco. O jakie zaufanie chodzi? Do czego? Czy do obiektywnego doboru informacji? Rzetelności i sprawiedliwości prezentowanych w tzw. programach publicystycznych? A może chodzi o zaufanie do czystości i gramatyczności języka stosowanego przez telewizyjnych gawędziarzy?

   Telewizja publiczna będąca od lat polityczną tubą jakiejś partii, najczęściej rządzącej, jest obiektem największego zaufania? TVP znana z bezczelnej manipulacji i zakłamywania rzeczywistości jest moralną wyrocznią dla milionów rodaków, telewizyjnych oglądaczy? Kto chce niech wierzy w te rewelacje. Żal tylko, że dwunożnym płodzącym takie komunikaty wydaje się, że wysyłają je do ciemnogrodu. Że przed kolorowymi pudłami siedzi gawiedź, której można wcisnąć każdy kit. I zostanie kupiony z dobrodziejstwem inwentarza. Pomyłka. Naród jest mądrzejszy nim wam się wydaje, szanowni telewizyjni propagandyści. Mądrzejszy od was!

   Publiczną telewizją kręcą dziś polityczni gracze z dwóch partii - PiS i SLD. I jeśli ktoś próbuje robić wodę z mózgu szaremu oglądaczowi i oświadcza, że kręcą, bo chcą zdobyć największe zaufanie, to jest w tym tylko połowa prawdy. Bo chcą zdobyć zaufanie dla swojego obozu politycznego, dla określonych celów politycznych. I będą wmawiać obywatelowi, że tylko im ufa, wierzy, kocha, szanuje. Na ekranie pokazywane jest to, co dla ich interesów jest wygodne, zaś publicystyka i komentarze stanowią jednostronną propagandową papkę.

   Trzeba nie lada tupetu, by z telewizyjnej ambony ogłaszać takie komunikaty. Ale dziś tupet w modzie. Niedawno szef radiowej trójki dziękował słuchaczom, bo od chwili, gdy obsadzono go na dyrektorskim stołu, radiostacji znacznie wzrosła słuchalność. Dziwna zbieżność tych dwóch radiowo-telewizyjnych sukcesów. Dziwna i mało wiarygodna. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 155  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465155

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl