Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Premierówna na tapecie

środa, 28 marca 2012 12:58

   Katarzyna Tusk, córka premiera, prowadzi bloga. Popularnego. Bardzo popularnego. Jej strona ma 9 milionów odsłon miesięcznie! Nic zatem dziwnego, że  równolatki szlag z zazdrości trafia. Premierówna chcąc, nie chcąc, stała się osobą bardzo opiniotwórczą i to jest dodatkowy argument dla zawistnych, by poszukać kija do przyłożenia właścicielce poczytnego bloga. Dwie wolnomyślicielki, jedna politolożka, druga poetka i kulturoznawczyni, zarzuciły pani Kasi wyuzdany konsumpcjonizm. Że zamiast pełnić rolę wolontariuszki w hospicjum, albo siedzieć na wykładach w „Krytyce Politycznej”, robi na swoim blogu wodę z mózgu tysiącom dziewczyn z miasteczek i wsi, a przecież wiadomo, że córka premiera niemal z automatu aspiruje do poziomu wyższej klasy średniej i niech nie udaje, że prowadzi zwyczajne, normalne życie. Takie, jak większość jej rówieśniczek. Według rozumowania recenzentek stylu życia panny Tuskówny aspiracja staje się faktem dokonanym. Dość śmiałe to uproszczenie. Ale skoro pasuje do tezy…

   Dodać wypada, dla pełnej jasności, że  dwie odważne panie krytykantki wzięły imię i nazwisko swojej ofiary w cudzysłów, bo nie ona je obchodzi, to tylko konstrukt, przykład symbolu stylu życia, które uważają za szkodliwy. Dlaczego? Bo biedne dziewczyny z polskiej wioski, gdy zobaczą na blogu pani Kasi ciuchy proponowane przez jego właścicielkę, natychmiast rzucą się do sklepu by je kupić, wcześniej solidnie się zapożyczając. Później, nie spłacą debetu i zaczną kremy z Sephory „kredytować własnym ciałem”. Zostaną więc bidulki sprowadzone na manowce. I po chwili ujawniają drugie dno opisywanego przez siebie zjawiska „Kasia” została wydelegowana przez rząd do zajęcia się kobietami i promowania obrazu świata pożądanego przez dominującą opcję polityczną”. Wtóruje im były rzecznik SLD T. Kalita, twierdząc, że to element PR-owskiej strategii premiera.

   Pani Kasia Tusk zarabia na swoim blogu. Przy tak olbrzymiej poczytności nie trudno znaleźć reklamodawców, czym chętnie zajmują się pośrednicy. Do samodzielnego zarabiania pieniędzy przyzwyczajona jest od 15 roku życia, kiedy była kelnerką w restauracji. Potem niańczyła cudze dzieci i nie brała pieniędzy od rodziców na swoje fatałaszki. W „Tańcu z gwiazdami” zajęła trzecie miejsce, głównie dzięki Stefano Terrazzino, który wyznał, iż jego partnerka, w porównaniu z innymi gwiazdami, była skromna. Nie biegała od wywiadu do wywiadu przy każdej okazji, nie polubiła show-biznesu. Swoja naturalnością budziła sympatię. Jedna z internautek tak zareagowała na tekst dwóch wolnomyślicielek: „Jestem dziewczyną ze wsi, mam laptopa i kiedy wchodzę na blog Kasi wiem, że skończyła psychologię, że nadal się uczy, że ciężko pracowała jako kelnerka i niania. Czy te panie myślą, że mieszkając na wsi, mieszkam na Marsie?” – pytała Wieśniara na forum Gazeta.pl. Mając znane nazwisko trzeba nauczyć się cierpieć, ale także korzystać. Internauci pisząc do Pani Kasi skargi na jej ojca za ACTA i wiele innych rzeczy zamieniają minusy na plusy. Plusami staje się zwiększona poczytność strony, a to zamienia się w konkretne korzyści finansowe z reklam. Kokosów jednak nie ma, ale można wyżyć. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (67) | dodaj komentarz

Panie premierze, niech pan tłumaczy!

poniedziałek, 26 marca 2012 10:52

 

 

   Nie należę do żadnej partii. Są jednak wśród Czytelników tego bloga osoby, które uważają mnie za aktywistę Platformy Obywatelskiej. Prawdą jest, czemu niejednokrotnie dawałem wyraz, że sympatyzowałem z PO i Donaldem Tuskiem. Sympatyzuję nadal. Mając świeżo w pamięci dwuletni okres rządów PiS, strach przed powtórką tamtego horroru wciąż wpycha mnie w ramiona Tuska. Jednakże jego postępowanie w ostatnich miesiącach budzi zdumienie. Jesienią ubiegłego roku wyborcy dokonali rzeczy nowej: po raz drugi obdarzyli zaufaniem Tuska i rządzącą koalicję. Tego do tej pory nie było! Dotychczasowy premier otrzymał kredyt zaufania na następną kadencję. Z nadzieją na lepsze jutro. W atmosferze zwycięstwa, euforii z odniesionego sukcesu zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Nowy, a w sporej części stary rząd rozpoczął reformowanie naszej, polskiej rzeczywistości tak, jakby nie miał o tym zielonego pojęcia.

   Sposób wprowadzenia zmian na niwie lekowo-zdrowotnej okazał się jedną wielką katastrofą. Z jednego, na pozór błahego powodu: braku dostatecznej, wyczerpującej konsultacji. Tylko tyle i aż tyle! W efekcie doszło do publicznej awantury i wycofywania się rakiem z niektórych założeń. Wyglądało to wszystko na arogancję władzy, bądź nieuzasadnione zlekceważenie problemu oraz niepotrzebny pośpiech. Siła i popularność premiera w poprzedniej kadencji opierała się na umiejętności komunikowania się ze społeczeństwem. Tusk potrafił ludziom wytłumaczyć każdą, nawet najbardziej skomplikowaną sytuację. Ma dar przekonywania i nawiązywania międzyludzkich kontaktów. To duża umiejętność. Z nieskrywanym zdumieniem odnotowałem, iż zaprzestał jakby z tego posiadanego dobrodziejstwa korzystać. Czyżby koncentrował się wyłącznie na przekonywaniu upierdliwego koalicjanta do swoich racji? Jeśli tak, to powiem, że jest to zajęcie jałowe. Ludowcy już przećwiczyli dawno wariant, iż nie opłaca rwać się i mitrężyć siły na rządzenie, jeno z rządowych posad korzystać.

   Konsultacje w sprawie reformy emerytalnej cały czas w toku. Premier przekonuje nie przekonanych, a wicepremier zgłasza niekiedy księżycowe projekty w celu zyskania popularności i sympatii. Tymczasem ludzie, prości, zwyczajni obywatele, dowiadują się jedynie, że będą musieli dłużej pracować. Nikt nie tłumaczy jak ta bardzo ważna reforma będzie wyglądała w szczegółach. Ludzie nie wiedzą i boją się niepewnej przyszłości. Obstrukcyjni koalicjanci wyliczyli, że po reformie emerytury będą groszowe. Premier, bo to jego rola, nie prezentuje społeczeństwu racjonalnych argumentów wyjaśniających istotę reformy. Moim zdaniem powinien to czynić aż do znudzenia. Brak klarownej jasności budzi sprzeciw. Być może nieuzasadniony, być może niepotrzebny, jednak brak rzetelnej informacji jest pożywką dla opozycji i politycznych spekulantów. Ja, średnio rozgarnięty obywatel tego państwa, nie wiem dlaczego i po co mam pracować do 67 roku życia i kto mi tę pracę zagwarantuje. Brak wiedzy sprawia, iż bardziej trafia mi do przekonania sugestia wysuwana z lewego skrzydła politycznej sceny, ażeby o przejściu na emeryturę decydował  staż pracy. Przepracowałeś, powiedzmy 40 lat płacąc cały czas składkę na ZUS, masz prawo do odpoczynku i emerytury. Wydaje się to proste i logiczne. Ale to widać za mało. Poproszę zatem o konstruktywną kontrpropozycję. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
2

komentarze (25) | dodaj komentarz

Twarde europejskie partnerstwo

czwartek, 22 marca 2012 11:13

      Kilkanaście dni temu pisałem o problemach z ograniczeniem emisji do atmosfery CO2, działalności Greenpeace, organizacji walczącej ze zwolennikami budowy elektrowni jądrowych, prezentując poglądy na ten temat prof. Ł. Turskiego, uczonego-fizyka. Tekst rozbudził mieszane uczucia i polemiczne opinie. Wracam do tego tematu, wyposażony w wiedzę przekazaną przez prof. Macieja Sadowskiego z Instytutu Ochrony Środowiska, podczas rozmowy z dziennikarzem „Angory”. Jak się zorientowałem pan profesor jest zdecydowanym przeciwnikiem  redukcji emisji CO2 przez Polskę, w rozmiarach proponowanych przez Unię Europejską. Redukcja dwutlenku węgla w wymiarze 80 proc. do roku 2050 stanowiłaby dla polskiej gospodarki katastrofę. Nasza energia na węglu stoi. Mamy go jeszcze sporo. Tak radykalna redukcja pociągnęłaby za sobą likwidację kopalń, a co za tym idzie utratę miejsc pracy dla dziesiątków tysięcy górników. Komu tak bardzo zależy, by wpędzić Polskę w kosmiczne tarapaty ekonomiczne?

   Na podpisanie pierwszej transzy redukcji (o 20 proc. do 2020 roku) zgodził się jeszcze prezydent Lech Kaczyński, a Donaldowi Tuskowi pozostało jedynie złożenie podpisu pod wcześniej złożoną deklaracją. Niedawno jednak Polska, jako jedyna, postawiła veto. I nie ma zgody na redukcję owych 80 proc. do 2050 roku! We wpisie sprzed kilkunastu dni za tego rodzaju naciski winiłem urzędników  UE. Profesor Sadowski poszedł dalej, ujawnił funkcje i nazwiska europejskich lobbystów w dziele wspierania redukcji emisji do atmosfery CO2. Są to wielce prominentni politycy: Connie Hadegaard, komisarz do spraw klimatu, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Baroso, komisarz do spraw środowiska Janez Potoćnik. Wśród zawziętych zwolenników ograniczenia emisji przez Polskę są także przywódcy Danii i Wielkiej Brytanii, która po likwidacji przed wielu laty kopalń przez panią premier Thatcher nie ma energetyki węglowej.

   Tymczasem mocarstwa ekonomiczne świata, o czy pisałem niedawno, Chiny, Indie, Brazylia, Rosja, Stany Zjednoczone nie chcą słyszeć o żadnej redukcji i z dnia na dzień wysyłają do atmosfery coraz więcej dwutlenku węgla. Należy sobie uświadomić, że w tym kontekście emitowanie przez całą Unię Europejską tylko 7 proc. CO2, na skutek globalnej działalności człowieka, jest niewielkim pryszczem na światowym globusie! O co więc chodzi? Jak zwykle o pieniądze. I to wcale duże. Wprowadzono bowiem podatki od emisji dwutlenku. Między innymi dla samolotów latających nad terytorium Unii. Część towarzystw lotniczych bojkotuje ten przepis, a Chiny, na dowód dezaprobaty, zawiesiły kontrakt z Airbusem wart, bagatelka, 12 miliardów dolarów! Nasi europejscy partnerzy są żywotnie zainteresowani rozmontowaniem polskiej energii węglowej. Duńczycy i Niemcy chcieliby nam sprzedać swoje wiatraki, które produkują tyle prądu, że trzeba do nich dopłacać, co aktywnie wspiera polska filia Greenpeace i lobbuje na rzecz postawienia tych urządzeń nad Bałtykiem. Francuzi chętnie wyposażą nas w reaktory jądrowe ( to ma sens), zaś Niemcy chętnie pozbędą się swoich nadwyżek prądu. Twardych mamy partnerów w tej Unii Europejskiej! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
4

komentarze (23) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 209  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465209

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl