Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Uczciwy jak złodziej

środa, 30 kwietnia 2008 19:24
    

   Mam genetyczny wstręt do alkoholu. To, o czym będzie poniżej mnie nie dotyczy. Wiem jednak w jakim kraju żyję. Stąd też przekonanie, że zainteresowanie problemem, o którym za chwilę, mierzy się kilku milionową populacja dwunożnych Polaków. Często zabierany jestem na duże zakupy. Do supermarketu. Ponieważ wchodzić między stoiska psu zabroniono ( klasyczna dyskryminacja!), siadam grzecznie opodal kas i wyjścia. Łypię ciekawym ślepiem, bezczelnie nadstawiam ucha. To wyłącznie z nudów. Opiszę scenkę, która powtarza się z naprawdę dużą regularnością.

   Klient z koszem wypełnionym po brzegi melduje kasjerce, że wiezie z sobą alkohol, za który zapłacił w specjalnej kasie wódczanej. Kasjerka skrzętnie ogląda, sprawdza po dwakroć kwit, składa na nim swój cenny autograf i zadowolony nabywca rusz w kierunku parkingu. Ledwie zdołał zamknąć portfel i wypchnąć kosz z ciasnego korytarzyka kasowego, gdy przed jego obliczem stanął człowiek uzbrojony w krótkofalówkę z żądaniem.

   - Poproszę paragon na alkohol – warknął z miną władcy wszechświata.

   - Proszę pana – rzecze indagowany klient – za alkohol zapłaciłem w specjalnie skonstruowanej kasie dla wódek. Przed chwilą legalność i faktyczność transakcji sprawdziła oberkasjerka, dokładając na paragonie swój autograf. To po kiego czorta pan mnie sprawdza. Tonacja ostatniej frazy bardzo nie spodobała się temu uzbrojonemu.

   - My tu jesteśmy od tego, by ochraniać, pilnować i sprawdzać. Tak nam każą!

   - A czy ci, którzy każą mają świadomość, że takim postępowaniem obrażają uczciwych ludzi – wyrzucił z siebie spokojnie, lecz już lekko podirytowanym głosem klient.

    - Panie, nie masz pan pojęcia jakie sztuczki ludzie wyrabiają żeby oszukać, wynieść, ukraść – pospiesznie wyjaśniał ochroniarz wyraźnie zniecierpliwiony.

    - Zgoda. Łapcie więc złodziei, a uczciwych ludzi zostawcie w spokoju, gdyż pana postępowanie jest dowodem, że zalicza mnie pan do grona złodziei właśnie. A tego sobie nie życzę!

   Ostatecznie, zmęczony kupujący okazał paragon z autografem natrętnemu ochroniarzowi, który przez służbową krótkofalówkę komuś meldował: „Tu grab. Przez piętnastkę przeszedł alkohol za 53 zł.99groszy. Sprawdziłem!”

   Morał. W rzeczonym supermarkecie frekwencja spadła o 40 proc. A obroty? Nie moja sprawa niech martwi się „TESCO”! Reklama gratis!. Hau! Hauuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Nauka żebrania

sobota, 26 kwietnia 2008 17:11
  

   Przyszła wiosna. Wraz z nią obudzili się harcerze. Śpią właściwie na okrągło bez względu na porę roku. Nawet jednak podczas najtwardszego snu budzą się, gdy supermarkety zapełniają się podnieconymi klientami. Tak jest zwykle przed tradycyjnymi świętami Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Tradycyjna kupa kupujących wszystko. Podobnie wiosną zapełniają się supermarkety ze sprzętem ogrodniczym, sadzonkami, ziemią i kwiatami oraz iglakami. Wraz z tłumem klientów pojawia się tłumek harcerzyków skutecznie obsadzających wyjścia z kas. Robią niby za pakowaczy. Choć nikt ich o to nie prosił. Bo każdy woli spakować zakupione rzeczy własnoręcznie.

   Nie powiedziałem o najważniejszym. Otóż każdy harcerzyk stawia w bardzo widocznym miejscu puszeczkę na pieniążki( oni tak ładnie, niewinnie zdrobniają.). Na jaki cel ta kwesta? Cel za każdym razem jest ten sam. Dofinansowanie ubożuchnej kieszeni. Już kiedyś o tym pisałem, bo wkurza mnie ta skautowska żebranina. Często spotykam młodych w mundurkach przy kasach supermarketów, a coraz rzadziej np. przy sprzątaniu lasu, czy innych pracach porządkowych. Wcale nie czynionych społecznie. Gminy, nadleśnictwa mają na te cele zarezerwowane środki. Pewnikiem nie wielkie. I harcerzykom po prostu się takie akcje nie kalkulują.

   Łatwiej przychodzi im udawanie, że zarabiają pakowaniem. Swego czasu zrobiłem eksperyment. Zamiast wrzucić monetę do puszki, chciałem podarować miłej harcerce batonik czekoladowy. Nie przyjęła. Odmówiła kategorycznie, bo drużynowy zakazał. Ale pieniążki brać nakazał! Ot, cała nowoczesna filozofia naszego harcerstwa. Nauczyć dzieciaki legalnej żebraniny, a w dorosłym życiu już sobie doskonale poradzą. Można i tak. A na marginesie. Czego dzisiaj nie można, skoro mamy demokrację?! Hau! Hauuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Tandeta rozrywką zwana

środa, 23 kwietnia 2008 18:03
  

   Wyręczyła mnie sz-tolka. Po zerknięciu do komentarzy poprzedniego wpisu zabierałem się do polemiki z Sylviciusem. Sympatycznym, doświadczonym i mądrym człowiekiem, który od dość dawna zagląda na moje strony. Dziękuję. Czuję się zaszczycony. Bo choć na czterech łapach pomykam, czuję w tym dwunożnym pokrewną, sympatyczną duszę. Sz-tolka też mądrala. Bystra i szybka. Trafia celnie. Przyznaję rację Sylviciusowi, że osiem tysięcy dla studenta to duża kwota. Ale dla dwóch już o połowę mniejsza.

 A przypomnę: kulfonowaty wicedyrektor 2TVP, właśnie dwom młodym kabareciarzom wręczał ową jałmużnę. Już nie są studentami. Od pięciu lat, co najmniej. Trafnie wypunktowała sz-tolka, że nie wiek, a poziom i profesjonalizm artysty powinien decydować o wysokości honorarium. Ale któżby w przepastnej TVP takimi detalami się zajmował. Zapytam inaczej: czy jest tam, na Woronicza ktoś, kto potrafi dokonać sprawiedliwej i uczciwej oceny tego, co dobre i pożyteczne?

   Kabarety na telewizyjnej wizji, to bodaj jedyny rodzimy, polski produkt. Przeważająca część tzw. programów rozrywkowych, to kupione zagraniczne licencje. Z dziwnym uprzywilejowanie holenderskiego rynku. Nie będę dociekał dlaczego. Niech badają to specjalne audyty. Tak to się dziś uczenie nazywa. Onegdaj to samo postępowanie kontrolą określano. Kontrola – wszyscy wiedzą, ale audyt już nie. I w tym tkwi rzeczy sedno. Kupowanie programów telewizyjnych za granicą to fura pieniędzy. Dla sprzedającego i kupującego. Bo tego rodzaju transakcje bez prowizji po prostu nie istnieją.

   Wkurzyła mnie ta jałmużna dla młodych kabareciarzy z PAKI, bo ich wykonanie i przesłanie nie godzi się porównywać np. z „Gwiazdami na lodzie”. Lub inną, równie tragiczną, tandetą. Tam wywalane są ciężkie pieniądze dla panienek tworzących tło, a tu brak godziwego grosza dla autentycznej, mądrej i inteligentnej rozrywki. Ale kabarety wygrają! Już ich coraz więcej w kolorowym pudle. Przyszłość do nich będzie należała. Na złość kapuścianym głąbom na stanowiskach. Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 205  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465205

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl