Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Na klęczkach i bez wyobraźni

poniedziałek, 30 maja 2011 18:37

   Leszek Miller bezceremonialnie zbeształ dziennikarzy. Besztanie żurnalistów to ryzykowny manewr. Przekonał się o tym nie jeden polityk, a nawet potężny władca. Uknuło się swego czasu powiedzenie, że z prasą nikt nie wygra. To taki straszak, trochę na wyrost. Głupich dziennikarzy, głupich redaktorów nie ma się co obawiać. Z mądrymi zaś zadzierać nie warto. Bo to naród uczulony na tle posiadanej wiedzy, mądrości, dumny z wykonywanego zawodu. I ambitny jednocześnie. Podrażniona ambicja piecze ich niemiłosiernie i uruchamia złowrogą pamiętliwość.  O tym właśnie zapomniał na moment były premier i na falach eteru mocno skarcił dziennikarzy, nie byle jakiego tytułu. Gazety Wyborczej mianowicie. Na domiar złego, wziął sobie pan Leszek od razu trzech na warsztat. I znów zapomniał, że „Boh trojcu chranit”, czy coś w tym rodzaju.

   Poszło o więzienia CIA dla terrorystów, które podobno zlokalizowane były w Polsce. Dziennikarze w „Gazecie” napisali, że to niemal pewnik. A to właśnie bardzo rozjuszyło b. premiera. Zarzucił żurnalistom, że pisząc takie rzeczy ściągają, czy wręcz zapraszają do naszego kraju terrorystów-samobójców z Al. Kaidy. I ma trochę racji. Bo taka wiedza przekazana następcom Bin Ladena może u nich rozbudzić żądzę odwetu, a co za tym idzie narazić nasz spokojny kraj na terrorystyczne ataki. To prawda premierze Miller, tylko o takich konsekwencjach należało myśleć wcześniej. Wtedy, gdy do polskich władz występowano z konkretnymi propozycjami. Większość naszych polityków posiada jednak dziwną przypadłość. Jeśli tylko hen na horyzoncie, daleko, pojawi się sylwetka Amerykanina, to oni już sru na kolana. I tak tkwią łypiąc błagalnym wzrokiem, czy ten dolar dotrze do nich, czy znienacka skręci.

   Zaciągnęli naszych żołnierzy do Iraku Amerykanie, obiecując złote góry. Dostęp do ropy, kontrakty dla polskich firm, cuda nie widy. Na czym się skończyło? Na śmierci wielu polskich żołnierzy. Koniec, kropka. Porobiły interesy w Iraku firmy, owszem. Amerykańskie! Teraz nasi trwają na misji w Afganistanie. I giną. A pożytek? Wiadomo- misja! W ramach układu NATO. Wszem wiadomo, że do owego NATO należy od groma luda, ale tam gdzie zabijają jadą Polacy, a reszta się nie kwapi do sojuszniczych zadań, w najlepszym razie udaje dla pozoru, że też wspiera w słusznej sprawie. Przyjeżdża amerykański prezydent, wali czule po plecach, zapewniając o przyjaźni i miłości, a robi swoje. Czyli to, co jest najważniejsze dla doktryny amerykańskiej, bez oglądania się na nikogo, a już na pewno nie na nas. Jak się zakończy ta heca? Wedle znanej maksymy: prawda zawsze wyjdzie na jaw! To tylko kwestia czasu. A co się wydarzy w międzyczasie? Oby wiele dobrego i jak najmniej złego. Tak nam dopomóż Bóg! Aha, będę głosował na Tuska, ale nie żyje Kaczyński! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

Obama łagodzi obyczaje

sobota, 28 maja 2011 19:58

   Czego nie wiedziałem o prezydencie Obamie? Otóż tego, że łagodzi obyczaje. Kiedyś, jak opowiadał mi dziadek Szarik, za czasów PRL-u, próbował łagodzić obyczaje Jerzy Waldorff. Przy pomocy muzyki. Podobno z różnym skutkiem. Ale próbował. I to się wówczas liczyło, bo nawet dziadek Szarik, dość odporny na czytanie czegokolwiek( poza obowiązkowymi raportami zwiadowczymi), ponoć kupował jakiś tygodnik i po przeczytaniu wspomnianego pana Jerzego łagodniał jak baranek. Mimo, że muzyka – jak powiadał – raniła jego szlachetne ucho. A dziś zawitawszy do kraju nad Wisłą, czyli naszej ukochanej Neandertalii, prezydent światowego mocarstwa, w osobie własnej, rozlał miód na zwaśnione strony i swą magiczną osobowością wojujące wilki w pokorne owieczki zamienił. Co więcej, niektórym nawet pamięć przywrócił!

   Za dotknięciem amerykańskiej prezydenckiej różdżki prezes Jarosław Kaczyński przypomniał sobie, że prezydentem kraju, w którym on żyje, jest Bronisław Komorowski. Nie dość, że przypomniał sobie, lecz, o zgrozo, wyartykułował tę rewelację. Odkrywczo! Publicznie! Co więcej, temu niekompetentnemu, byle jakiemu , niby prezydentowi, podał swą spoconą, mocno spracowaną dłoń! Czy to się mieści w głowach słuchaczy, niesłusznie grzybem chrzczonego, radyja? To hańba! Jak to ma się do hasła: ojczyznę wolną  racz nam zwrócić panie? I wielu innych. Gdzież podziały się jedynie słuszne ideały samozwańczej „Solidarności 2010”? Oj, prezesie, prezesie, przy jednej wizycie zaledwie chorągiew zawiała nie w  tę stronę.

   Prezes jednak miał moment, co zrobił z ochotą, wygłosić swoje credo, co zrobi jeśli zostanie wybrany na premiera w najbliższych wyborach. Skorzystał więc  z okazji i oznajmił prezydentowi Obamie, że całą swoją energię poświęci wyjaśnieniu prawdy o katastrofie smoleńskiej. Masz oto, Polaku-szaraku, program szefa opozycji na następną kadencję rządowo-parlamentarną: kto kogo zabił w Smoleńsku i dlaczego? Śledztwo prowadzone być może będzie przy pomocy służb amerykańskich, bo prezydent Barack zadeklarował otwartość. W języku dyplomatycznym „otwartość” znaczy „daj mi święty spokój”. Doczekałeś się rodaku, może przedwcześnie, do wyboru między programem premiera Tuska – czyli bezpieczeństwo energetyczne, współpracę biznesową z firmami amerykańskimi, posiadającymi w swym arsenale najnowocześniejsze  technologie, wspólne poglądy na funkcjonowanie nowoczesnej Europy oraz dywersyfikację w korzystaniu z nośników energii, a po drugiej stronie – Smoleńsk, pomniki, sztuczną mgłę, hel i podobne rewelacje. Jest wybór? Na ma wyboru. Bo wybór jest oczywisty. I na tym poprzestanę, by adwersarze nie dostali zawału serca. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Z rury do sejmu

wtorek, 24 maja 2011 16:00

   To jest transferowy hit sezonu w wykonaniu SLD! Arłukowicz ze swoim przejściem do PO , to kaszka z mlekiem. Pani Marta, striptizerka będzie ulokowana, tak przynajmniej zapowiedział rzecznik partii, na warszawskiej liście kandydatów do Sejmu. Striptizerka  w parlamencie, tego jeszcze u nas nie było! I ten błąd, tę porażającą lukę w historii polskiego parlamentaryzmu będzie próbowało załatać ugrupowanie Napieralskiego. W pierwszej chwili potraktowałem tę informację, jako średniej klasy żart, ale po tym jak rzecznik partii z poważną miną zaczął wyliczać zalety posłanki in spe  spasowałem. Otóż pani Marta jest wrażliwa społecznie, ma lewicowe poglądy i marzy jej się praca w Sejmie, a nie na rurze. Mało? Bynajmniej. Wystarczy. I to z nawiązką!

   Jak opowiadał mi onegdaj dziadek Szarik, w dobie PRL-u, wpisywano na listy posłów przedstawicieli klasy robotniczej. A więc w ławach sejmowych zasiadał górnik, hutnik, włókniarka, kolejarz, sklepowa, a także aktor i literat itd. Itp. Byli to reprezentanci szeroko pojętego narodu. Oczywiście nie mieli nic do powiedzenia i wcale nie pchali się na mównicę parlamentarną, jedynie w sporadycznych sytuacjach odczytywali jakiś donośny apel i siadali na ławie, czekając na następną okazję. Spełniali rolę kwiatków do kożucha, byli parawanem dla tych, którzy faktycznie rządzili. Po transformacji ustrojowej , o dziwo ten obyczaj przetrwał, lecz został mocno okrojony. Sięgano po nazwiska spopularyzowane przez sport. Najchętniej po piłkarzy, bo kopana jest najpopularniejsza. A więc był w parlamencie piłkarz Lato, jest piłkarz Kosecki, był trener Wójcik, jest trener Piechniczek. Czy cokolwiek z tego faktu wynika? Nic, albo prawie nic. Siedzą pokornie w ławach, podnoszą rękę kiedy każą i wyćwiczonym truchtem biegną do kasy po ciężko zapracowane diety, dodatki i inne apanaże.

   SLD sięgnęło po panienkę, która tańczy na rurze. Jeśli ją wybiorą, to przynajmniej będzie reprezentacyjnym kwiatem do kożucha, a także przedmiotem westchnień zalotnych kogutów, których pewnikiem w ławach będzie dostatek. Uważam, że Napieralski z kolegami przyjęli słuszne założenie ściągając panią Martę z rury. Skoro jest wrażliwa na społeczne troski, a na dodatek odpowiadają jej lewicowe ideały, to żadnej takiej osoby nie można lekceważyć, tylko rozłożywszy szeroko ramiona przytulić do partyjnego łona. Że nadszarpnięty zostanie szacunek dla parlamentu? A niby dlaczego? W czym pani Marta jest gorsza od  Piechniczka? Wprawdzie nie gra w piłkę kopaną, ale też i Piechniczek nie umie tańczyć na rurze. A może się mylę? Nie ważne. Jak zwal, tak zwał, mamy transferowy hit z rury do sejmu. Zakończę okrzykiem: niech żyje Kaczyński, bo będę głosował na Tuska! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (134) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 144  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465144

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl