Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kongres pokrzywdzonych

czwartek, 31 maja 2012 16:53

   Kilkanaście dni temu na tym miejscu pisałem, że nie lubię tego naszego państwa, uzasadniając jednocześnie dlaczego. Niektórzy moi Czytelnicy, posądzali mnie, że nie lubię  kraju, ojczyzny, jestem złym patriotą. Wyjaśniam, że państwo, to nie to samo, co ojczyzna. Państwo, to instytucja złożona z urzędniczych podmiotów, którego nie lubię. Ojczyzna natomiast, to piękna ziemia nad Wisłą, zamieszkiwana przed ludzi dobrych i złych, w większości przeze mnie lubianych i tolerowanych. Polska, to jedyna moja ojczyzna, którą kocham i nie zamienię nigdy na jakąś inną! Dzisiaj dowiedziałem się, że istnieje potężna grupa moich rodaków identycznie jak ja negatywnie nastawionych administracji państwowej. W Sali Kongresowej PKiN zorganizowano kongres ludzi, którzy doświadczyli niesprawiedliwości ze strony instytucji państwowych.

   Jeden z głównych organizatorów kongresu opowiadał przed kamerami telewizyjnymi, jakich doznał szykan ze strony wymiaru sprawiedliwości, który de facto jest instytucją skostniałą i niesprawiedliwą. Mogę z czystym sumieniem tak napisać, gdyż sam, przed iluś tam laty, zostałem obrabowany ze wszystkich uczciwie zarobionych pieniędzy w prywatnym przedsięwzięciu. Sąd zorientowawszy się wcześniej jak apetycznie zasilone jest moje konto bankowe, nasłał komornika, który w sekundzie położył własną łapę na nie swoich pieniądzach. Nie małych. Nieważne, że nie miałem nic wspólnego z pretekstem pod jakim sąd argumentował swoje postępowanie. Nie pomogły wyjaśnienia, tłumaczenia, namacalne dowody. Nie pomogła wizyta u prezesa sądu, choć tam usłyszałem coś na kształt oferty, „nie wie pan co trzeba zrobić, działania dotychczasowe są nieskuteczne, ale ja wiem, co trzeba zrobić!” Nie skorzystałem z pomocy. To dygresja. Wracam do głównego wątku.

   Opowiadał więc jeden z organizatorów kongresu, że siedział w areszcie 2 lata i 3 miesiące, a następnie przez 5 lat musiał meldować się w komisariacie policyjnym. Oskarżyła go pani prokurator o przywództwo w zorganizowanej grupie przestępczej. Niedawno, przez niezawisły sąd został uniewinniony! Prawomocnym wyrokiem! Nie znalazł bowiem uczciwy sędzia( zdarzają tacy!) dowodów potwierdzających zarzuty prokuratorskie, które oparte zostały wyłącznie na zeznaniach, skruszonego ponoć przestępcy, mającego status świadka koronnego. Podczas zatrzymania wprawdzie nikomu nie wybito zębów, ale gołą żonę siłą wyciągnięto spod prysznica, a córce przyłożono lufę karabinu do głowy. Jako uniewinniony zakłada teraz sprawę o znalezienie winnego. Oczywiście występuje o odszkodowanie za bezprawne przetrzymywanie go w areszcie oraz pięcioletnie represje policyjne. Zapłacimy wszyscy. Bo forsa (niemała i wcale się nie dziwię) popłynie z kasy państwowej, czyli naszej. A czy nie należałoby, w ramach sprawiedliwości sięgnąć do torebki pani prokurator?  Sprawiedliwości… co ja piszę! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
12

komentarze (20) | dodaj komentarz

Lecz się sam!

poniedziałek, 28 maja 2012 10:45

   Specjalista od własnego wizerunku poseł Piecha z PiS dał do zrozumienia, że tylko ON posiada zdolności do właściwego pokierowania Narodowym Funduszem Zdrowia. Inni kandydaci do fotela prezesa prezentują co najwyżej poziom sprzedawczyni sklepowej. Na szczęście poseł Piecha nie ma żadnego wpływu na wybór nowego szefa. Co najwyżej może wyrażać publicznie swoje niezadowolenie i kpić z ewentualnych kandydatów. Piszę ewentualnych, gdyż warto przy okazji rezygnacji z usług prezesa Paszkiewicza głęboko zastanowić się na sensem istnienia instytucji pod tytułem NFZ w jej dotychczasowym kształcie. Prezesowanie p. Paszkiewicza sprowadzało się do utrzymywania w dobrej kondycji firmy, którą kierował i robienia oszczędności. To dobrze, że oglądał pieczołowicie każdą wydawaną złotówkę. Naganne, że czynił to kosztem pacjenta. Chorego, niekiedy śmiertelnie chorego człowieka.

   Bezduszność działań NFZ stała się w ostatnim czasie przysłowiowa. Kardynalne błędy, chciwość i pazerność nie mogą być tolerowane. Czy następca dymisjonowanego prezesa będzie inny? Moim zdaniem należy zastanowić się nad istnieniem w tym kształcie NFZ. Ktoś, kiedyś zdjął odpowiedzialność z ministerstwa zdrowia nad budżetowym zasilaniem przychodni i szpitali oraz kontroli racjonalnego funkcjonowania tych instytucji. Powołano (pod różnymi nazwami, ostatnie NFZ) instytucję pośrednika między kasą państwową, a jednostkami służby zdrowia rozsianymi po całym kraju. Powstała oddzielna struktura państwowa wraz z niezbędnymi przywilejami urzędniczymi. Mnożono stanowiska dyrektorów i ich zastępców, z sekretarkami i asystentkami, księgowymi, buchalterami, kierowcami  i samochodami, siedzibami budowanymi z rozmachem, gabinetami i kanapami. A wszystko to opłacane ze składek zdrowotnych, płynących potężnym strumieniem, przeznaczonych na leczenie chorych ludzi, którzy owe składki obowiązkowo płacą!

   Na moje oko laika istnieją dwa twory, zajmujące się tym samym: ministerstwo zdrowia i NFZ. Mam pełną świadomość, że likwidacja jednej z tych konkurujących ze sobą instytucji jest szalenie trudna do przeprowadzenia, a wręcz nie do wykonania. I w jednej i w drugiej zatrudnieni są koledzy z partyjnej ławy, żony, córki tych kolegów. Dyrektorami są działacze z klucza partyjnego, a dyrektorzy dają pracę  kumplom i kumpelkom, a kumple dbają o to, by udanie ulokować pociotków z własnej rodziny. Gabinety wyposażyć w miękkie  fotele, a do dyspozycji mieć limuzynę służbową z dyspozycyjnym  szoferem. Tak oto powstała instytucja pośrednika złożona z tysięcy urzędników utrzymywana ze  składek podatnika. Trudno się więc dziwić, że zaczyna brakować pieniędzy na leki i operacje naprawdę śmiertelnie chorych ludzi! Tak być nie może! Biurokratyczny moloch zaczyna zabijać! I niewiele  tu pomoże nawet najzdolniejszy, najwrażliwszy, sprawiedliwy i uczciwy prezes. Tu potrzebna jest radykalna i brutalna reforma, zgodna ze społecznym zapotrzebowaniem. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
13

komentarze (40) | dodaj komentarz

Tomaszewski, do raportu!

wtorek, 22 maja 2012 15:32

   Jednemu z moich wiernych krytykantów, postanowiłem w ramach rewanżu za ciągłe połajanki, sprawić przyjemność. Spostrzegłem oto niechcący, bo dość wybiórczo czytam jego wpisy, gdyż z góry wiem co w nich będzie, że chętnie reaguje na moją fascynację osobą bramkarza, co to był Anglię, chcąc nie chcąc zatrzymał, a poruszył słońce. Wiadomo o kogo chodzi, niedomyślnym podpowiem, że o jakże dzielnego Jana Tomaszewskiego. Tak, tego samego, co to ostatnio buńczucznie oświadczył, że wszystkiego wstydzi, głównie zaś tego, że kiedyś stojąc między słupami bramki, ktoś mu orzełka do swetra podstępnie zamocował. W środę, 23 maja 2012 roku poseł PiS-u Jan Tomaszewski w innej roli wystąpi. Honorowej wielce. Został bowiem zaproszony na dywanik, w gabinecie samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Wódz opozycyjnej partii wykonał wszakże w ostatniej chwili interesującą woltę: zakochał się mianowicie w polskich piłkarzach, całej drużynie i nawet przypomniał sobie, że mistrzostwa Europy w piłce kopanej przyznał Platini Polsce i Ukrainie, kiedy on był jeszcze premierem! A tymczasem jego reprezentacyjny bramkarz w kółko o bojkocie grzmi i nie Polakach, w polskiej reprezentacji…

   Będzie więc rozmowa dyscyplinująca z niesfornym Tomaszewskim, choć do tej pory wszelkie jego eksperymenty na niwie politycznej tolerowane były. Sam fakt zapowiedzi takowej rozmowy przez prezesa ma swój wymiar już europejski. Popłynie bowiem w eter informacja, że prezes Kaczyński odwołuje wszystko to, co wcześniej głosił. Czyli nie będzie nikogo namawiał do bojkotu,  nie będzie podpowiadał organizatorom, by mecze rozgrywane na Ukrainie przenieść na inne stadiony. Niekoniecznie do Polski, że odcina się od tego, co bełkocze zdesperowany Tomaszewski. No i proszę jak niebo rozpogodziło się nad Kijowem. Dotarła zapewne do prezesa mocno spóźniona informacja, że Julia Timoszenko kategorycznie opowiada się przeciwko bojkotowi EURO 2012 i jakimkolwiek innym zakusom na wielkie piłkarskie święto w jej kraju. Spodziewam się, że w ramach kary poseł Tomaszewski otrzyma nakaz oglądania ze szczególną starannością wszystkich spotkań biało-czerwonych, a zagraniczne manekiny, sprytnie wtłoczone do naszej drużyny nazywać zacznie prawdziwymi Polakami!

    Ryzykuję trochę antycypując jutrzejsze (piszę ten tekst we wtorkowe popołudnie) spotkanie prezesa z niesfornym bramkarzem, gdyż okazać się może, że wódz znów odwinie wolę w drugą stronę, a tę osobliwą umiejętność posiadł był w nadmiarze. Przy okazji draki z panem Janem, wódz zapowiedział absolutny spokój i, na wzór starożytnych Greków, zakopanie wojennych toporów (jak w czasie Igrzysk Olimpijskich) w trakcie rozgrywek EURO na polskich stadionach. Wystawił tym samym na poważną próbę lojalność przewodniczącego P. Dudy. Rychło zatem okaże się, kto tak naprawdę jest przewodniczącym „Solidarności”, a kto lokajem pana. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
12

komentarze (121) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 180  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465180

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl