Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Niezapowiedziana wizyta Angeli Merkel

czwartek, 28 czerwca 2007 9:16
    

   Codzienny poranny obchód. Moich włości. Normalka. Dokładnie: mojego, psiego, terytorium, przy chałupie. Od dawna mojego! Nagle, w dalekiej perspektywie pojawia się niewiasta w żółto-pomarańczowym, mocno przyciasnym żakiecie. Idzie twardym, marszowym krokiem. Oho, myślę, będzie awantura. Zachowuję jednak spokój i uprzejmie pytam: - Co panią do mnie sprowadza? – Jak to, do ciebie, nasz, niemiecki owczarku?! Wszak to nasza ziemia! Nie twoja. Rodowód masz prawidłowy, ale gadasz od rzeczy.. To niemiecka ziemia. Jedynie, nielegalnie zasiedlona przez Polaków.

   - Przepraszam uprzejmie, a pani, kto?...

   - Nie poznajesz, psia wywłoko? – padło z ust niewiasty w przyciasnym, ponad wszelką wątpliwość, niby- pomarańczowym żakiecie.

  - Nie poznaję, nie znam. I jeśli to błąd, przepraszam - bąknąłem na wszelki wypadek.

   - Jam Angela Merkel. Wystarczy!

   - Coś mi to mówi. Ok. Kojarzę. Ale czego u mnie pani szuka?

   - Odrobiny sympatii. I zrozumienia. Bo my, Niemcy, kochamy sąsiadów z zachodu, Francuzów( choć to łgarze, powiem ci na ucho). Taką samą miłością chcemy obdarować was, Polaków. Wszak sąsiadami jesteśmy. Wprawdzie od wschodu, ale jakież znaczenie mają  dzisiaj strony świata? Nieważne. Kochajmy się! Nasza miłość jest bezinteresowna, czysta. Powiem więcej: dozgonna…

   - Do czyjego zgonu? – zapytałem, nieśmiało.

   - Ach, nie mówmy teraz o tym. Historia pokaże. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Trzeba budować porozumienie. Nie czas na stawianie nonsensownych barier. Uznajemy wasz ból po hitlerowskich stratach. Ale, co nasze, to nasze…

   Śniło mi się. Na szczęście.. Bo skąd pani Kanclerz na moim poletku? Atoli, ktoś paplał o snach proroczych. Owszem, tylko paplał. I niech tak zostanie! A poza tym, jaki z psa prorok… Hau! Hauuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Ukłony dla Anny Dymnej

poniedziałek, 25 czerwca 2007 13:53
  

   Jestem bezgranicznie wdzięczny popularnej aktorce krakowskiej, Annie Dymnej. Za co? Krótko, za poświęcenie w pracy z dziećmi niepełnosprawnymi. Ja wiem co to znaczy. Sam udzielam się w procesie dogoterapii. Kocham wszystkie dzieci. Ale łatwo wyczuwam dotyk niewidzącej dziewczynki. Szaleję ze szczęścia, gdy czuję jak olbrzymią frajdę ma dziecko grzebiące maleńką rączką w moich gęstych kudłach. Jak czule obejmuje mój łeb. Choć nie widzi, poznaje mnie dokładnie. I na moją przyjaźń odpowiada jeszcze większą miłością. Tu nie ma miejsca na fałsz i lęk. Wzajemne zaufanie i miłość, są podstawą w dogoterapii. Pomagam nie tylko niewidomym. Pomagam wszystkim cierpiącym, boleśnie dotkniętym przez los, maluchom. Przekazuję im ciepło i ozdrowieńcze fluidy, które gdzieś w sobie noszę.

   Wiem przeto ile w działalności Anny Dymnej potrzeba cierpliwości i wyrozumiałości. A także odwagi. Reakcje tych dzieci są niekiedy nieprzewidywalne. Ich wrażliwość powiązana z nadpobudliwością tworzy mieszankę, z którą nie każdy potrafi sobie poradzić. Pani Anna wskrzesza w nich wiarę w siebie, a także wiarę w drugiego człowieka. Odkrywa ich niepospolite talenty, dając innym czytelny sygnał: to są normalni ludzie! Normalne dzieci. Tylko trochę inne. W żadnym razie gorsze! Mają serca. Równie pojemne i nasycone dobrocią. Jak Anna Dymna. I cieszy, że nie jest sama. Że skupiła wokół siebie wcale nie małą gromadę podobnie myślących. Równie oddanych sprawie. Razem z aktorką niosących pomoc i dobro.

   To piękna misja człowieka. Szkoda, że nie za bardzo przystaje do brutalnej, bezlitosnej rzeczywistości. Ale nie zaniknie. Bo dobrych i mądrych jest więcej. Tylko oni nie tworzą wokół siebie medialnej wrzawy. Ale są coraz bardziej dostrzegani. I to jest optymistyczne. Hau! Hau
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Frytka wcale nie jada frytek

czwartek, 21 czerwca 2007 17:15
  

Medioznawcza Wiesław Godzic napisał książkę pod wymownym tytułem: „Znani z tego, że są znani”. Nie czytałem jej jeszcze. Ale przeczytam. Z recenzji, którą gdzieś trafiłem, dowiedziałem się, że autor ma identyczny z moim pogląd na zjawisko budowania wizerunku gwiazd, gwiazdek, gwiazdorów i gwiazdorków. Zjawisko nazywa się z angielskiego celebrities. Przenosząc brutalnie na polski odpowiada celebrowaniu, głównie ekranowej, ale także w kolorowych czasopismach, błyszczącej tandety.

   Nasze media, ale zagraniczne również, lansują blichtr, tupet, arogancję i niewiedzę. Czynią to bez żenady i chwili refleksji: czemu i komu ma to służyć? Wylansowana przez reality show Agnieszka Frykowska za swą seksowną odwagę, stała się niezwykle popularna. Nawet ze zszarganym nazwiskiem i ksywą „Frytka”. Dziś o wiele starsza, kończąca studia aktorskie, leciutko zaszlochała nad swym medialnym wizerunkiem. Ale… Poszły konie po betonie. Chciałaś – to masz. I musisz z tym żyć. Mandaryna też ubolewa, że kiedyś nieopatrznie za dużo chlapnęła o swoim życiu prywatnym. Teraz kolorówki nękają ją boleśnie. Ale wciąż mówią!

   Nie wiem wedle jakich kryteriów telewizja lansuje celebrytów. Wygląda mi na to, jakby ktoś w sposób cyniczny, wyrafinowany ogłupiał społeczeństwo.  Oczywiście, zawsze można wyłączyć to kolorowe pudło. Tak właśnie robię. Ale miliony przed ekranami łykają tę pustawą, choć niekiedy w atrakcyjnym opakowaniu, papkę. To szkodliwe. Nie mniej szkodliwe jest nadmierne honorowanie niektórych polityków. Nie zaistnieliby bez mediów. Ze względu na brak intelektu, umiejętności wypowiadania się. Mądrości, po prostu. Tymczasem głąbiaste pyszczydła pokazywane są na okrągło. Na ekranach i pierwszych stronach gazet. Że się sami kompromitują? Tak. Lecz również zdobywają popularność. Zwłaszcza u takich –  napisał Godzic -  jak pani Stasia z pierwszego piętra, u której nieprzerwanie dudni telewizor. I u innych Polaków-szaraków. Bez obrazy. Hau! Hau
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 203  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465203

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl