Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Czas żniw włamywaczy

niedziela, 28 czerwca 2009 16:33


   Mam przechlapane. Nie upilnowałem chałupy. Włamali się w samo południe. Od ogrodu. Tam, gdzie mnie wchodzić zakazano. Nie mam żalu, bo wiem, że nie potrafię uszanować zieleni. Pilnuję domostwa od głównego wejścia, garażu, głównej bramy. Od ulicy. Przeskoczyli dwumetrowy parkan oddzielający ogród od niezagospodarowanych chaszczy. Widziałem ich. Dwóch zakapturzonych młodzieniaszków. Wrzeszczałem ile sił w płucach. Furtka oddzielająca mój rewir od ogrodu jest za wysoka do sforsowania. Wiedzieli o tym. Wiedzieli, że pan wyjechał na tradycyjną, codzienną, poranną partyjkę tenisa. Sąsiedzi nie reagowali na moje ujadanie. Mieli swobodę działania. Sobie znanym sposobem unieruchomili alarm. I stało się...

   Policjanci przyjechali szybko. Wprzódy umundurowani, w chwilę po nich ekipa po cywilnemu, w nie oznakowanym samochodzie. Rzadko mam do czynienia z policją. Zaskoczyli mnie In plus. Grzeczni. Życzliwi. Kompetentni. Szukanie odcisków, śladów obuwia (wyraźne!), zapachu(był!) trwało długo. Kilka bitych godzin. Rejestrowanie poniesionych strat komplikował nieprawdopodobny bałagan. Zawartości szuflad, szaf, garderoby, a nawet łóżek, powywalano na podłogę. Trochę ukradzionych rzeczy udało się jednak ustalić. Elektronika została skrupulatnie przeczyszczona. Ale nie znaleźli pieniędzy. Bo ich nie było...

   Kto dziś w słoikach, skarpetach,  pod materacem lub w szafie trzyma pieniądze? Chyba tylko starzy, prymitywni ludzie na wsiach. Z całą sympatią o wsi, na której się urodziłem. Skarpeta, pierze, nieużywany garnek to tradycyjne, prostackie miejsca chowania rezerw pieniężnych. Włamywacze byli tępymi prostakami. Włamali się niemal w sposób wzorcowy, niemal bez śladu. A więc wyszkoleni technicznie dobrze. Sprawni fizycznie. Owszem. Ale umysłowo - kaleki! Skoro w dzisiejszej dobie szukają pieniędzy w szufladach z majtkami - to życzę im powodzenia Ale jednocześnie przestrzegam. Na złodzieja nie ma lekarstwa. Wszelkie alarmy, monitoringi, zabezpieczenia i patrole ochronne, że tak nieładnie powiem: psu o tyłek rozbić! Szkoda grosza. Tę tezę inteligentni policjanci potwierdzili w całej rozciągłości. Opłacanie firm ochroniarskich, to jedynie praktyczny zabieg na poprawienie własnego samopoczucia.

   Nastał Polaku-szaraku czas żniw włamywaczy. W wakacje i urlopy „pracują" na najwyższych obrotach. I tak od lat. Niezmiennie. Z coraz większą intensywnością. Niestety. I na to, czy padnie na ciebie, nie masz najmniejszego wpływu. Upokorzony, lekko obskubany klient, na szczęście prymitywnych, złodziejaszków. Hauuuuuuuuuuuuuu! Hauuuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Jolanta Kwaśniewska i polityczne puzzle

środa, 24 czerwca 2009 19:52


   Jolanta Kwaśniewska nie ukrywa swojego wieku. To rzadkość u kobiet. Te po czterdziestce zwykle odejmują, a nastolatki dodają. To taki nie pisany przywilej płci pięknej. Skoro pięknej, to podlegającej wszelakim zabiegom upiększającym, bo przecież muszą zachwycać chłopów do grobowej deski. I koniecznie muszą być kochane. Aliści czas miłości odpływa, a zabiegi miast upiększać szpecą. To co zrobiły ostatnio ze swoimi twarzami trzy divy naszej piosenki: Kayah, Steczkowska i Górniak wprawiło w osłupienie i załamanie armię wielbicieli. Nawet tych internetowych, w przeważającej większości, małolatów. Zapatrzone ślepo w zagraniczne wzory niby piękności, popularnie zwanymi pustorożcami, popsuły w swej urodzie to, co miały najlepsze. To ich problem.

   Wróćmy do wspomnianej na wstępie byłej prezydentowej. Wie, że się starzeje i nie ma z tym najmniejszych kłopotów. Jest kobietą spełnioną i szczęśliwą. Jeżeli Jolanta Kwaśniewska wypowiada takie intymności, to mówi do narodu: „Ludzie, ja już mam wszystko, pieniądze nie mają dla mnie znaczenia, dysponuję czasem, który mogę poświęcić, by was uszczęśliwić"! Zaklinała się Monice Ochrzanik, że nie będzie kandydować w wyborach prezydenckich. Tych najbliższych. Z mojej psiej budy wygląda to na dyskretne rozpoczęcie kampanii wyborczej. Kongres kobiet. Napuszone słowa i sny o kobiecej potędze. Liczne wystąpienia publiczne, niczym puzzle układają się w logiczny ciąg promujący panią Jolantę. W wyścigu po fotel prezydencki.

   I już z sukcesem. Gdyby przegrała to tylko z premierem Tuskiem w drugiej turze wynika z ostatniego sondażu. Nikt nie zasiądzie na prezydenckim fotelu bez politycznego zaplecza. Dzisiaj Polakowi-szarakowi wysyła się informację, że pani Kwaśniewska ma poparcie kobiet polskich. Czy wszystkich? Czy tych zorganizowanych w Sali Kongresowej około 3 tysięcy? Myślę, że bohaterka opowiadania jest osobą popularną, szanowaną i lubianą. Miła aparycja, nienaganny ubiór i sposób prezentacji są jej atutami. Minusem może być lewica i powrót do kamaryli z otoczenia męża. Coś mi się wydaje, że b. prezydent Aleksander z grupą swoich wiernych wasali, popychają delikatnie panią Jolantę w kierunku prezydentury, czego ona nie chce i publicznie staje okoniem. W moim pieskim świecie nazywa się to niuchaniem i węszeniem szans. U dwunożnych jest zapewne zupełnie inaczej. A najgorsze, (czy najlepsze?!) jest to, że kobieta zmienną jest...Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (33) | dodaj komentarz

Krystyna Janda wciąż na topie!

czwartek, 18 czerwca 2009 17:20


   Z pełnym podziwem i szacunkiem śledzę nie aktorską działalność Krystyny Jandy. Świetnej aktorki, z najwyższej półki, ale równie dobrej, może nawet znakomitej także w roli dyrektora-menedżera teatru. Z niezwykłą dynamiką sprawiła, że teatr „Polonia" jest jedną najżywszych placówek kulturalnych w stolicy. Repertuar ogromny i atrakcyjny. Wyjątkowo staranny dobór granych sztuk i ich obsada decydują o sukcesie. Pani Krystyna miała pomysł na teatr. Od początku. Od momentu uruchomienia. Start „Polonii" był wielkim wydarzeniem i... tak już zostało do dziś.

   Aktorka posiada nietuzinkowy dar samopromocji. W dobrym tego słowa znaczeniu. Wie kiedy i gdzie nacisnąć odpowiedni klawisz. Potrafi rozmawiać z dziennikarzami. To dzisiaj sztuka nie lada. W dobie poszukiwania sensacji i afery w każdym miejscu, o każdej porze wywarzone, eleganckie rozmowy z dyrektorem Jandą, jakby zaprzeczały chropowatej, zachwaszczonej rzeczywistości funkcjonującej w naszych mediach. Janda jest grzeczna, kulturalna, na poziomie. I tym przygarnęła do siebie życzliwych krytyków. Przede wszystkim jednak wybitnych aktorów, którzy, jak widać z repertuaru, nie odmawiają pani Krystynie.

   „Polonia" nie boi się ryzyka. Prawdę rzekłszy ten strach minął po kilku pierwszych spektaklach. Nawet trudne dla widza monodramy cieszyły wielkim powodzeniem. Ze względu na tekst i wykonawcę. Na początku brylowały sama pani dyrektor i Ewa Kasprzyk. Potem zjawiły się kolejne gwiazdy sceny z różnych pokoleń aktorskich. Szeroki wachlarz doboru także stanowił o powodzeniu.

   Na czas letni szykuje Krystyna Janda przebogaty repertuar. Warto sprawdzić. Ja dodam tylko od siebie, że nazwiska Grażyny Barszczewskiej, Anny Polony, Mariana Opani czy Jana Englerta, będą magnesem nie tylko dla Warszawiaków. Koło „Polonii" nie można przejść obojętnie. Po prostu nie wypada. Bo stała się modna. To najlepsza moda, o jakiej przyszło mi pisać! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 177  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465177

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl