Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

List do Ewy Bem

niedziela, 29 lipca 2007 17:58
  

   Pani Ewo! Kocham panią! Za wokal. Za nieskazitelną muzykalność. Za ciekawy, a więc oryginalny dobór repertuaru. Za bogaty zestaw szlagierów, którymi podbiła pani nie tylko moje serce. Jestem dość surowym, a jednocześnie wysublimowanym recenzentem kobiecej urody. Mam w swym wnętrzu głęboko zakodowaną niechęć do puszystych. Ja wiem, że to nie elegancko do tego się przyznawać. Ale postanowiłem być tym razem nieelegancki, ale za to boleśnie szczery. Dziwne. Otóż mnie pani puszystość wcale nie przeszkadza. Co więcej, toleruję ją bezwzględnie. Wyczytałem gdzieś, że jak się pani wkurzy, to znów się odchudzi. Niech się pani nie wkurza, pani Ewo!

    Pamiętam czas, kiedy zwaliła pani z siebie kilkanaście kilogramów. Ale jakim kosztem!? Drakońska dieta sprowadzająca się do jogurtu, chrupkiego pieczywa, jabłek i wody mineralnej okazała się skuteczna. Ale w ciągu trzech lat zrujnowała organizm. Zajmowałem się niedawno problemem odchudzania podając dwa skrajne przykłady Piotra Rubika i Aleksandra Kwaśniewskiego. Rubik rozsądnie zmodyfikował dietę, wspierając ją solidną dawką ćwiczeń fizycznych. Przez dłuższy okres. Efekt znakomity. Kwaśniewski natomiast zastosował dietę radykalną. I w krótkim czasie, na potrzeby wyborcze, zeszczuplał. Potem nastąpił efekt jo-jo, czyli przyspieszone tycie i powrót do sylwetki przed dietą kapuścianą.

   Pani Ewo! Nie pozbędzie się pani swej tuszy przy pomocy drakońskiej diety. Ona doprowadzi tylko do rujnacji organizmu. Wystarczy mniej jeść – to na pewno, ale bezwzględnie więcej ćwiczyć. I to ćwiczyć katorżniczo, niemal do bólu, a na pewno do chwili, kiedy pot będzie płynął ciurkiem. To jedyna szansa zdrowego schudnięcia. Ale przecież pani nie musi! Pani jest fantastyczną, puszystą kobietą! I niech już tak zostanie! Powtórzę: niech się pani nie wkurza! Chyba, że zastosuje pani wariant Rubika…

                                              Niezwykle życzliwy owczarek niemiecki. Pozdrawiam. Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Figury nie tylko na parkiecie

czwartek, 26 lipca 2007 17:28
  

Taniec zbliża ludzi. Taniec łączy narody. Może jednak być także powodem nieszczęścia. Międzynarodowej afery. Z iloma dostojnikami z najwyższej półki tańczyła Mata Hari? Ktoś próbował policzyć, ale w końcu machnął ręką. Wprawdzie nie taniec był bezpośrednim powodem śmiertelnego nieszczęścia, to jednak gdyby Mata trochę mniej tańczyła (i nie tylko) nie doszłoby do tragedii. Być może? Pozostało nam gdybanie… Elektryzującą moc tańca odkryła na nowo niedawno i  - co ważniejsze – udokumentowała prywatna stacja TVN. Zaserwowano teleoglądaczom serial „Taniec z gwiazdami”.

   Jak gwiazdy tańczyły widzieli ci, co oglądali. Mnie obowiązki stróża nie pozwoliły w tym czasie ślepić w kolorowe pudło. Ale jak podsłuchałem serial nie wzbudzał większego zainteresowania wśród domowników. Teraz, przyznam, szczerze żałuję. Bo plotkarz jestem i ciekawski bez pohamowania. Dopiero po niewczasie dowiedziałem się, iż na parkiecie TVN-nowskiego studia tańczące pary przeobraziły się w poważne związki. A to niewątpliwa zasługa tańca w bezpośredniej bliskości ciał.

   Filigranowa Cichopek z, równej postury, Hakielem (zawodowym tancerzem) nie tylko są razem, ale ponadto kształcą młodzież w rytmicznym poruszaniu się po parkiecie. Foremiak zakochała się w Maseraku (tancerz zawodowy). Niewiele brakowało do spektakularnego rozwiązania. Jednego rozwodu i przewidywanego ślubu. Coś, czy ktoś przeciął miłosną idyllę. Gąsowski (Piotr, aktor i showman) bardzo skutecznie wykorzystał czas treningu z Głogowską (zawodową tancerką). Na parkiecie było dość chropowato ale poza nim… Ho, Ho! Tancerka urodziła córeczkę. Pan Piotr o ślubie raczej nie chce słyszeć, ale córeczkę za swoją uznał. Honorowo i uczciwie. Mamy oto pierwszy jakże przekonujący dowód, że taniec to figury nie tylko na parkiecie… Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Punkt widzenia Magdy Scheybal

poniedziałek, 23 lipca 2007 11:35
  

   Nie lubię Warszawy. Więcej: znienawidziłem to miasto. I uciekłem. Nasza stolica jest nie poukładana architektonicznie, zaś rozwiązania komunikacyjne są jednym wielkim zakleszczonym węzłem. Konglomeratem braku wizji, mądrości i technicznych możliwości w rozwiązywaniu mobilności miasta. Ale nie to wygnało mnie ze stolicy. Ludzie sunący po jej ulicach, pełzający po korytarzach kancelarii i urzędów, bywalcy każdej darmowej imprezy, kazali mi z tego miasta uciekać. Ale mam w Warszawie wielu przyjaciół. Ludzi zacnych i godnych zainteresowania, a nawet przyjaźni. Z podobną do mojej oceną tego, co się wokół nich dzieje. Głęboko jednak zapuścili korzenie i nie chcą burzyć tego porządku. Rozumiem. Jednakże nie podzielam.

   W moim odczuciu Warszawa stała się miastem wilków. Nie starych. Młodych wilczków żądnych kariery. Błyskawicznej. Więc pędzą. Oblegają centralne urzędy, podgryzają niewygodnych konkurentów. Motto: sukces za wszelką cenę! Ten wyścig szczurów jest dla mnie nie do zaakceptowania.. Są to w przeważającej części ludzie średnio uzdolnieni, lecz zakochani w sobie i swoim wizerunku. Mają nielimitowany tupet i dobrze opanowaną łokciówę. W głowie pustawo, ale to nie stanowi w dzisiejszej rzeczywistości większej przeszkody. Nie toleruję ich metod postępowania. Ja takich dwunożnych, po prostu, nie cierpię!

   Przeczytałem ostatnio wyznania młodej, bardzo ładnej aktorki, która w przeciwieństwie do mnie, polubiła Warszawę. Dla stolicy porzuciła Wrocław. Konkretnie zaś dla roli w serialu „Kryminalni”. Zapewne domyśliliście się, że chodzi o uroczą Magdalenę Schejbal. Aktorka przyznaje jednak, że wcześniej, jak przyjeżdżała na castingi, nie znosiła tego miasta. Było dla niej nieprzyjazne, hałaśliwe, brudne. Zmieniło swe oblicze, gdy p. Magdalena w nim zamieszkała, poznała interesujących ludzi i ciekawe miejsca. Wrocław drażni ją dziś swą duszną atmosferą. Wrocław to dla niej historia, przeszłość. Warszawa – przyszłość! Jakże często sprawdza się stara maksyma: punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Powodzenia pani Magdo! Hau! Hau!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 207  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465207

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl