Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Piękna Julia

piątek, 29 lipca 2011 21:33

 

 

   Dziś u wszystkich na tapecie raport Millera. A u mnie Julia Roberts. Bo lubię blondynki. Ba uwielbiam! Ale wcześniej, w szczenięcych latach uganiałem się za czarnulkami. Miał sąsiad, adwokat, taką wypasioną, lśniącą dobermankę. Cudo! Ileż energii zużyłem, żeby cokolwiek uszczknąć… Ni cholery. Zarozumiałe to to, bez cienia fantazji i szaleństwa. Do czasu. Prawnik wyjechał i czarnulka okazała się być dostępną, zachęcającą samiczką. Na szczęście bez powikłanych efektów. Mam niezbite dowody, że nie z mojej winy. Dziś zdecydowanie gustuję w blondynkach. Bo blond, to kolor ochronny. Cudownie przykrywa niechciane kolorystyczne wybryki, a jednocześnie zachęcająco odświeża. Mam taki egzemplarz pod ręką i czuję się wyśmienicie. Zaraz będzie o Julii Roberts, ale na moment wrócę do, tego wałkowanego na wszelkie sposoby, raportu Millera.

   Oglądałem, jak zapewne miliony innych, konferencję prasową premiera Tuska po ogłoszeniu raportu. Wsłuchiwałem się w tonację oraz treść zadawanych przez dziennikarzy pytań. Doszedłem do wniosku, że żurnaliści obecni na tej konferencji ( nie wszyscy, na szczęście) nie mają ani krztyny szacunku dla władzy państwowej. Nie mają szacunku dla najważniejszego przedstawiciela tej władzy. Premiera! Dlaczego? Nie jest to wyłącznie abnegacja tych, którzy występują w roli  reporterów. Nabór do tego zawodu stał się ostatnio dobrowolny, przypadkowy. Tak zwana branka uliczna. Krucho u nich z wiedzą, logicznym myśleniem, o kindersztubie nie wspominając. Z drugiej zaś strony o swój społeczny odbiór zadbała sama władza. Czyli Oleksy, Pawlak, Kaczyński, L. Miller, Kwaśniewski wreszcie. Za ich prostackie błędy dziś zbiera baty Tusk. Niesłusznie. To facet dużej klasy. Absolutnie, moim zdaniem, najlepszy spośród wcześniej wymienionych. Bezkonkurencyjny! I na niego będę głosował!

   Ale wróćmy do pięknej Julii. Nie jest tak piękna jak 20 lat temu, to prawda. I purytańscy Angole, których mam w głębokim poważaniu, oburzyli się na reklamę, w której aktorka poddana została operacji  wygładzania, czyli upiększania. Kazali zdjąć reklamę, bo odbiega od rzeczywistości. Tego nie wymyślił przeciętny pan Smith, tylko zawistna konkurencja. Przeciętnemu Angolowi twarz Roberts kojarzy się z filmem, pięknem i atrakcją. Ale nie konkurencji. O, nie! Rywala trzeba zdyskredytować oraz zdołować. I to czynią. Tymczasem na całym świecie, także w naszej Neandertalii, używane są dostępne sposoby, by znane niewiasty mimo zaawansowanego wieku, wyglądały jak nastolatki. Kiedyś na obiektyw kamery TV zakładano tzw. pończochę, by wygładzić buzię urodziwej ongiś pani i stworzyć wrażenie, że to ta sama sprzed 15 lat( w przybliżeniu). Dziś zapewne są doskonalsze metody. Nie wiem. I niech tak zostanie. Rodzi się jednak pytanie: gdzie prawda, a gdzie fałsz? Spotykam się z wyretuszowaną gwiazdą TV na prywatnym gruncie, bez udziału fotoszopa(spolszczyłem dla jasności) i nie wiem, czy to ona, czy jej wirtualny sobowtór. Skoro jej z tym wygodniej żyć, to proszę bardzo. Nie przeszkadzam. Niech tak będzie. Bo bez tego i tak  uwielbiam blondynki. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (89) | dodaj komentarz

Odnalezione dobro

środa, 27 lipca 2011 19:14

 

 

   Pan Holewik, emeryt z Katowic, wybrał się do nadbałtyckiej Ustki konnym zaprzęgiem. Przytroczył do bryczki dwa koniki i ruszył w drogę. Tak sobie wymyślił. Przejechał 800 kilometrów i we wspaniałej kondycji i świetnym humorze dotarł do mety, gdzie powitał go burmistrz miasta oraz kamery telewizyjne. To za ich pośrednictwem wysłuchałem jego interesujących refleksji z oryginalnej podróży. Powiedział rzecz zaskakującą. W trakcie kilkunastodniowej wyprawy spotykał różnych ludzi. Zbierał, w sposób absolutnie nie zamierzony, informacje o Polsce współczesnej. O Polskiej wsi i małych miasteczkach i stwierdził, że w naszym kraju jest więcej dobra aniżeli wiemy z gazet, radia i telewizji. Tam o polityce i partyjnych kłótniach wiedzą ludziska bardzo niewiele, albo wcale. Ich ta tematyka nie interesuje.

   Bardzo mi ta konstatacja przypadła do gustu. Nie chcę powiedzieć, że osoby, które gościły pana Holewika żyją w głuszy, odcięci od świata. Nie. Oni także oglądają telewizję, słuchają radia, a nawet sporadycznie kupują gazety. Ale dla nich świat malowany przez media, raczej w czarnym kolorze, jakby nie docierał, nie zakłócał spokoju myśli. Wlatywał do izby na fali radiowej, lub telewizyjnym obrazie i niemal natychmiast wylatywał przez otwarte okno. Hen, gdzieś w przestrzeń. Mamy ostatnio morze krwi, stosy trupów za sprawą jednego fanatyka. Informacja o tym wydarzeniu jest potrzebna i komentarze,  refleksje także. Ku przestrodze. Niektóre stacje telewizyjne zrobiły z tej norweskiej tragedii niekończący się show. Przekraczając, niestety, granicę dobrego smaku, żywiąc  się trupami kilkanaście godzin dziennie.

   Właściciele polskich mediów, a są to, w większości, obywatele z zagranicy, nastawieni są na zyski. Co  naturalne i oczywiste. Nie rozumiem jednak, dlaczego przyjęli założenie, że dobra wiadomość, jest złą wiadomością. Gonią sensację. Tworzą sensacje. Produkują plotki. Bo zła wiadomość, tragiczna wiadomość, jest dla nich bardzo dobrą informacją. Taka się sprzedaje. Kosztem, niestety, wykoślawiania rzeczywistości. Awantury, polityczne kłótnie, procesy sądowe, choć marginalne i w praktyce mało ważne dla funkcjonowania państwa, urastają nagle do rangi racji stanu.  Sami sobie nakręcają koniunkturę. Politycy, w zdecydowanej większości, wiele mówią, choć nie mają nic do powiedzenia. Przekręcają fakty, naginają słowa. Kłamią. Pocieszające, że pan Holewik na swym konnym rejsie przez Polskę odkrył zupełnie odmienne zjawisko. Naród, społeczeństwo jest mądrzejsze, aniżeli myślą politycy, a sondażownie (te na co dzień) robiąc próby na tysiącu osób, mieszają jedynie w głowach politykom i partyjnym aktywistom. Polak-szarak nie przywiązuje do takich działań żadnej wagi. On chce żyć w spokoju. I wie, jak o to zadbać! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (60) | dodaj komentarz

Sedno smoleńskiej zagadki

niedziela, 24 lipca 2011 14:25

 

 

 

   Waldemar Kuczyński rozwiązanie zagadki tragedii smoleńskiej sprowadził do odpowiedzi na trzy pytania. Brzmiały one mniej więcej tak: dlaczego piloci, mając informację o fatalnych warunkach atmosferycznych panujących nad lotniskiem smoleńskim, wystartowali z Okęcia? Dlaczego w trakcie lotu, otrzymawszy informację, że warunki uległy pogorszeniu, podjęli próbę lądowania? Dlaczego, mimo gęstej mgły, uparcie szukali ziemi? Ja także uważam te pytania za zasadnicze. Zaś wszystko to, co działo się wcześniej, nie ma większego znaczenia dla wyjaśnienia faktycznej przyczyny katastrofy. Nie było bezpośrednim skutkiem tragedii ani to, jak byli szkoleni piloci, ani to, czy były przestrzegane wszystkie procedury i ilu borowców leciało samolotem, a ilu czekało na lotnisku. To są jedynie odpryski zasadniczej przyczyny. Istotne, ale nie przesądzające o potwornym dramacie.

   Tymczasem w toczącej się dość powszechnej, aliści nieco przytępionej przez upływ czasu, debacie te uboczne wątki urastają do rangi głównych. Dziś trwa oczekiwanie na dymisje i sankcje. Poznanie faktycznej prawdy o wypadku schodzi na plan dalszy. Raport Millera nie rodził się za długo. Istnieje wiele przykładów ze światowego lotnictwa, świadczących o wieloletnich badaniach, ekspertyzach, przyczyn katastrof. I tam nikt, nikogo nie ponaglał. Żaden raport, nawet wykonany z największą dokładnością nie wskrzesi zmarłych. I wszyscy zdroworozsądkowi  zdają sobie z tego sprawę. W przypadku tragedii smoleńskiej górę wzięła polityka. Niestety. I mieliśmy w naszej Neandertalii kilkanaście miesięcy politycznej młócki, okraszonej  wydumanymi, z kapelusza wziętymi, teoriami spiskowymi.

   W dzień katastrofy prezydenckiego samolotu siedziałem w samochodzie jadąc do Włoch. O wydarzeniu poinformowano mnie telefonicznie. Gdy dojechałem na miejsce, Włosi przekazywali wyrazy szczerego współczucia. Była to dla nich tragedia nie zrozumiała. Zadawali pytania, które przytoczyłem na wstępie. Dlaczego piloci wystartowali? Dlaczego podjęli próbę lądowania i szukania ziemi? Przecież to nie byli samobójcy! Komentarze w RAI 1 też były nieprzychylne dla pilotów. Nie powinni startować. Nie powinni szukać ziemi w Smoleńsku. Ale czy tylko piloci są winni? Poczekajmy. Zawartość polskiego, oficjalnego reportu poznamy za parę dni. I mam nadzieję, że poznamy rozwiązanie tej tragicznej zagadki. I nie interesuje mnie czy premier zdymisjonuje kogoś czy pozostawi na stanowisku. To wedle mej łepetyny, tylko odprysk.  Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (61) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 167  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465167

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl