Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 274 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Urok sportu

poniedziałek, 30 lipca 2012 13:00

   Piszę o Igrzyskach Olimpijskich. Tym, dla których sport jest nudnym zajęciem, odradzam lekturę wpisu. Start Polaków w Londynie okrzyknięto jako udany. Polska snajperka wystrzelała srebrny medal. Brawo! Minusem tego znakomitego osiągnięcia jest jedynie to, iż ta konkurencja sportowa nie cieszy  się popularnością. Należy do niszowych dyscyplin, choć jest telegeniczna ze względu na atrakcyjną i efektowną formę przekazu przebiegu rywalizacji. Strzelectwo jest u nas ledwo dostrzegane, a tu proszę, Sylwia Bogacka jest wicemistrzynią olimpijską! Mamy więc następczynię Renaty Mauer-Różańskiej i powody do radości. Inauguracja udziału pozostałych naszych reprezentantów była różna. Można rzec, iż polski sportowiec był raz na wozie, raz pod wozem. Zawiedli wioślarze, zawiodły florecistki i, co mnie najbardziej zabolało, nasza tenisowa gwiazda, chorążyna polskiej reprezentacji w Londynie, Agnieszka Radwańska.

   Zdumienie ogarniało mnie, gdy niemal wszystkie media zaliczały Agnieszkę do grona medalowych pewniaków. Jak rozumiem i co się okazało, były to pobożne życzenia. Moje życzenia nie powędrowały tak wysoko. Radwańska świetnie gra w tenisa, czego dobitnym dowodem jest jej drugie miejsce na liście najlepszych na świecie. Prostackie było rozumowanie: skoro jest druga świecie, to mamy co najmniej srebrny medal! Szanowni komentatorzy, na kort wychodzi człowiek by pokonać przeciwnika. W konkretnym dniu, w konkretnej chwili. Jednego dnia czujemy się wyśmienicie, drugiego – mniej komfortowo. Miniona niedziela nie była dla naszej tenisistki dobrym dniem. Przyznam, że na domowy użytek wyrażałem niepokój o rezultat pojedynku Isi z Julią Goerges. Miałem w pamięci i przed oczami ostatni pojedynek, który Agnieszka, o ile pamiętam na kortach w Dubaju, wygrała z najwyższym trudem.

   Niemka to świetna tenisistka. Takich jak ona jest więcej. Typowanie zwyciężczyń w meczach 30 najlepszych na świecie, jest przysłowiowym wróżeniem z fusów. One wszystkie grają na jednym, najwyższym poziomie i o wygranym pojedynku decyduje dyspozycja w danym dniu i to, jak czuje się przeciwniczka. Julia w niedzielę czuła się lepiej od Agnieszki, ryzykowała, miała więcej szczęścia i wygrała. Nie wolno mieć pretensji do Radwańskiej (a już słychać ponure pomruki „specjalistów”). Sport ma to do siebie, że jest w wielu przypadkach nieprzewidywalny. I na tym polega jego urok. Czy ktoś czujący sport przewidział, że nasi siatkarze rozbiją w puch utytułowanych Włochów?! Wygrali w imponującym stylu. Brawo! Start wymarzony, ale to dopiero początek,  oby zwycięskiej, turniejowej drogi po medale. Mamy prawo do marzeń, lecz ich spełnienie weryfikuje rzeczywistość. Niekiedy brutalnie, innym razem cudownie. W przypadku polskich siatkarzy liczę gorąco na tę drugą ewentualność. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
143

komentarze (19) | dodaj komentarz

Sprzeczność interesów

czwartek, 26 lipca 2012 12:56

 

   Dziś nepotyzm na ustach niemal wszystkich. Rzut oka na stronice Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN. Czytam: „NEPOTYZM (od łac. Nepos „bratanek”) pierwotnie system uprzywilejowania przez papieży ich krewnych; w znaczeniu ogólniejszym faworyzowanie krewnych przy rozdawaniu godności lub wysokich stanowisk”. Zwyczaj ów rozpowszechnił się na cały świat w błyskawicznym tempie. Naśladowanie postępowania samego papieża nie było bowiem niczym nagannym. Przeciwnie! Powodem do dumy, a nawet gloryfikacji! Nic zatem dziwnego, że przywilej natychmiast się przyjął, a przez wieki funkcjonowania zakorzenił i ugruntował we wszystkich dziedzinach życia obywatelskiego. Wykoślawiony, stosowany poza granicami ludzkiej przyzwoitości stał się jednak patologicznym garbem społeczeństw. Ale żyje i ma się dobrze

   Czyż można mieć pretensje do naszych ludowców, w przeważającej masie uduchowionych katolików, że naśladują papieży? Jak się dziś okazuje – można! Media z precyzyjną dokładnością oraz lubością, przytaczają przykłady zachłanności znanych i mniej znanych nazwisk. Potępiając zjawisko domagają się wyplenienia chwastów nepotyzmu i kolesiostwa. Czy taka operacja jest w naszym kraju możliwa do przeprowadzenia? Owszem, lecz tylko w niewielkim stopniu. System obsadzania lukratywnych stanowisk krewnymi, znajomymi, kolesiami funkcjonuje od dawna i stosowany jest powszechnie. To nie tylko specjalność PSL. Dotyczy wszystkich partii, a w szczególności tych, które obejmują rządy. Czyszczenie stanowisk zaczyna się następnego dnia po wygranych wyborach i trwa do osiągnięcia politycznego skutku. Podchodzę do tego zjawiska z dozą tolerancji. Rozumiem, że każda zwycięska drużyna największe zaufanie ma do swoich, a najmniejsze do przeciwników politycznych. Raczej żadna nie pozwoli sobie na idiotyczne pozostawienie na eksponowanym stanowisku rywala z wrogiej partii, który będzie jedynie wkładał kij w szprychy nowego organizmu.

   Zmienić ten stan rzeczy może jedynie zmiana ordynacji wyborczej, ale o tym nawet słyszeć nie chcą  największe ugrupowania polityczne, które solidnie zabetonowały ławy sejmowe. Draka zainspirowana przez ślusarza(jak poinformowała „Polityka”) Serafina z kółek, których podobno nie ma, musi pociągnąć za sobą ofiary. Pierwsze już padły, będą następne. Jednakże całego zjawiska kolesiostwa i nepotyzmu zlikwidować się nie da. Rozpowszechnienie się tej swoistej patologii  wszystkich struktur państwa od centrali, po gminy, a nawet biura zagraniczne podległe sejmowi jest olbrzymie. Tatuś na stanowisku ma zdolnego, wykształconego syna. Czy można mieć pretensję do rodzica, że wykorzystując swoje znajomości chce ulokować potomka na intratnej posadzie, pod życzliwym okiem swego partyjnego kolegi? Czy to już jest nepotyzm? Oczywiście, liczy się skala tego zjawiska, nagminne przekraczanie granic przyzwoitości, zdrowego rozsądku. Kiedyś mówiło się o myśleniu kategoriami społecznymi, dziś mówi się o polityce prorodzinnej. A to dość pojemne sformułowanie, naciągane w dowolnym kierunku. Życzę powodzenia tym wszystkim, którzy energicznie zabrali się za sprzątanie naszego podwórka. Powątpiewam jednak w skuteczność prowadzonej akcji. Zbyt przepastna jest różnica interesów. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
130

komentarze (10) | dodaj komentarz

Uwaga! Rower!!!

poniedziałek, 23 lipca 2012 11:19

   „Kierujący rowerem powinien sobie wyobrażać z jaką prędkością jedzie”. Taką oto niewyobrażalną mądrością popisał się przed kamerami telewizyjnymi przedstawiciel policji w Kościerzynie. Co zmusiło obywatela policjanta do sięgnięcia do przepastnych zakamarków swej utajnionej mądrości? Proza życia, jak to zazwyczaj bywa. Otóż przebiegli i zapobiegliwi urzędnicy magistratu kościerzyńskiego na poboczu prostej ulicy, lekko w dół prowadzącej, ustawili wprzódy znak ograniczający prędkość ruchu do 30 kilometrów na godzinę, a tuż za nim zamontowali sprytnie fotoradar. Czyli, mówiąc wprost, bez owijania w bawełnę, zastawili pułapkę na panie i panów kierowców pojazdów wszelkiego typu. Tymczasem, zupełnie niechcący w sidła owej pułapki wpadł chłopak, który jechał … jednośladem, czyli rowerem!

   Jechał nieszczęśnik z zawrotną prędkością 46 kilometrów na godzinę, a wolno tylko, przypomnę, 30. Na drodze było pusto, a że lekko z górki łatwo się kręciło. Fotoradar pstryknął chłopakowi zdjęcie i… pojawił się kłopot. Pojazd jednośladowy nie posiada numerów rejestracyjnych, urzędnicy z ratusza pomknęli więc ze zdjęciem do komisariatu, by policjanci zajęli się identyfikacją przestępcy na rowerze. Koślawym zbiegiem okoliczności(dla rowerzysty, niestety) na policyjnym posterunku pracuje sąsiad chłopaka. Rozpoznał delikwenta, doniósł komu trzeba, zaś ten wypisał mandat na sumę 50 złotych polskich. Niby nie dużo, ale jak na uczniowską kieszeń zdecydowanie za wiele. Tym bardziej, jak wyjaśniał małoletni przestępca, że nie wiedział z jaką prędkością jechał, gdyż nie ma zamontowanego prędkościomierza. Wówczas, w odpowiedzi na takie dictum, wygłosił epokową mądrość policjant cytowaną na wstępie.

   Głosy uczonych prawników na temat tego incydentu były podzielone. Jedni mówią, że znaki drogowe obowiązują także rowerzystów i należy ich przestrzegać. Inni natomiast uznają, że brak świadomości, z jaką prędkością porusza się rower wyklucza karalność. Sprawę 50 złotowego mandatu rozstrzygnie sąd w Kościerzynie. Poczekam na orzeczenie z dużym zainteresowaniem. A tak na marginesie. Sięganie do kieszeni kierowców staje się ulubionym zajęciem naszego fiskusa. Na najbardziej uczęszczanych szlakach komunikacyjnych radykalnie zwiększono ilość fotoradarów. W większości przypadków są to bezczelne pułapki, ustawiane bez najmniejszego uzasadnienia. Ustawiane zgodnie jednak z literą prawa i zapotrzebowaniem kasy państwowej. Właściwie powinienem odwrócić kolejność. Niebawem podwojone zostaną stawki mandatów za wykroczenia drogowe. Zapotrzebowanie na wyciąganie potężnych pieniędzy z państwowej kasy rośnie. Z roku na rok przybywa urzędników, a wśród nich ludowych cwaniaków, pokroju pana dyrektora Śmietanko. Musisz więc Polaku-szaraku na takich dygnitarzy pracować. Nie ma lekko! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
1
118

komentarze (171) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 147  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465147

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl