Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kwaśniewski promuje Tuska

wtorek, 30 sierpnia 2011 21:39

 

 

   Eksprezydent Aleksander Kwaśniewski postawił kropkę nad i. Poparł premiera Tuska i jego partię w najbliższych wyborach. Tak odebrałem. Oczywiście głosować będzie na SLD, a w szczególności namaści swoim prezydenckim autorytetem, starą, doświadczoną gwardię lewicy. Ryszarda Kalisza, Leszka Millera, Annę Bańkowską, Tadeusza Iwińskiego. Jak to zrobi? Nie wiem, ale wiem, że nie popełni szczecińskiego błędu sprzed lat. Bo jest wytrawnym graczem i spokorniał ostatnio. A przede wszystkim, co rejestruję ze szczególnym zadowoleniem, zeszczuplał! Wynika z tego, że b.prezydent Aleksander ma coś na celowniku. Nie byle co! Zawsze odchudzał się przed ważnymi wyborami. Szybko i skutecznie. A po ich wygraniu – puchł! Co tym razem ma do wygrania? A może w naturalny sposób zwiększył intensywność gry w tenisa, ograniczył ilość spożywanych kalorii, by zmniejszyć ilość kilogramów dźwiganych na coraz bardziej rachitycznych stawach. Na przykład kolanowych. Może wystraszył go zapobiegliwy medyk?

   Nie wiem. Ale podywagować można. Prawda? Będąc gościem u Moniki Ochrzanik (sorry Olejnik, stale mi się myli) zaprezentował się godnie, jeśli o fizis chodzi, a nader interesująco od strony merytorycznej. Twórca dzisiejszej lewicy (choć ona trochę do jego wizji już nie za bardzo przystaje), wystawił publicznie pozytywną ocenę obecnemu premierowi i jego rządowi. Lewica chwali prawicę o liberalnym zabarwieniu. Niesłychane! O Donaldzie Tusku mówi, iż jest to bardzo sprawny polityk, nie tylko rozpoznawalny na arenie międzynarodowej, ale ceniony za swoje przedsięwzięcia i osiągnięcia na europejskim forum. Za bystrość, elastyczność i skłonność do kompromisu. Do ewidentnych osiągnięć obecnego rządu zalicza mądrą politykę zagraniczną. Tusk z Sikorskim uspokoili zaognioną sytuację przez braci Kaczyńskich. Okazuje się, że można spokojnie rozmawiać z Rosją (mimo pewnych różnic i napiętych sytuacji), a także z Niemcami, bez żadnych zgrzytów. Powiedział Kwaśniewski o poprawie stosunków z sąsiadami. I ma rację! Choć do ideału daleko.

   Powiedział też, że polska gospodarka umiejętnie oszukała europejski kryzys. Że przy dozie szczęścia udało nam się uniknąć katastrofy. Wręcz przeciwnie, nadal jesteśmy w grupie pięciu państw najlepiej rozwijających się w Europie! Mówi te słowa sympatyk partii opozycyjnej, która(oficjalnie) na rządzących nie pozostawia suchej nitki. Ale mówi to też facet, który przez dwie kadencje był prezydentem naszej Neandertalii i wiedzę w tym przedmiocie ma olbrzymią. Nie sprawdzę na kogo oddadzą swoje głosy Jolanta I Aleksander Kwaśniewscy. To tajemnica głosowania. Wiem jednak, że wybiorą właściwą opcję. O Kaczyńskim i Ziobrze mówił b. prezydent wyłącznie w kontekście wniosku Kalisza do TK. Mocno i dosadnie. W związku z tym, choć uwielbiam Kaczyńskiego, zagłosuję na Tuska. Chyba, że na liście pojawi się o.Rydzyk. Wówczas się zastanowię i pomknę do konfesjonału. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (41) | dodaj komentarz

W krzaki, panowie szlachta!

piątek, 26 sierpnia 2011 20:40

 

 

    No i wylazło szydło z worka( przepraszam panią wiceprzewodniczącą, ale to nie o panią chodzi, bo nie mam zwyczaju kpić z nazwisk, choć niechcący sama się pani w to wmotała), Prawo i Sprawiedliwość, ta największa partia opozycyjna, jedynie słuszna, jedynie polska, zawsze mająca rację, wrażliwa i sprawiedliwa, a także dynamiczna i przyjazna rzuciła się w panice do ucieczki. Przed kim?  Przed  czym? Przed debatą wyborczą. Prezes nie zapomniał ostatniej przykrej porażki z Tuskiem i zarządził w swoim obozie powszechną rejteradę. Przy pomocy najprostszego zabiegu Tusk zdemaskował słabość przeciwnika: zaproponował oficjalne rozmowy, na neutralnym gruncie, o przyszłości z wszystkimi ministrami swojego rządu, a w podsumowaniu spotkanie twarzą w twarz z samym prezesem partii opozycyjnej, największej, jedynie słusznej itd., czytaj jak wyżej…

    Prezes Jarosław, doświadczony taktyk, natychmiast w odpowiedzi wymyślił Centrum Programowe, czyli siedzibę PiS-u i w tymże Centrum zapowiedział przesłuchania ministrów i samego premiera, bo przecież opozycja uprawniona jest wyłącznie do rozliczania i oceniania. Wymyślił, doskonale wiedząc, że żaden zdrowo myślący polityk, nie pójdzie do domu przeciwnika, by ten wychlastał go po pysku przy aktywnej pomocy całej rodziny. Propozycja rzucona została po to, by ją odrzucono. I w ten sposób ujawnił J. Kaczyński słabość swoich szeregów. Prawo i Sprawiedliwość jest merytorycznie miałkie. Potrafi obrażać, potrafi nawet opluć zza węgła, ale predyspozycji do rządzenia państwem nie posiada. Żadnych. Przekonał o tym naród sam b. premier Jarosław, podczas swoich na szczęście krótkich rządów. Wywalił ze stołka Marcinkiewicza, bo ten radził sobie zupełnie dobrze, a nadto potrafił swoje działania doskonale zdyskontować marketingowo. Był zbyt popularny i prezes zdjął go z premierowskiego  zydla, by samodzielnie na nim zasiąść. I rozmontować wszystko, co jako tako trzymało się kupy.

   Wedle węchu mojego psiego nosa, prezes największej, jedynie… (czytaj jak wyżej) partii zorientował się, że nie ma szansy na wygranie październikowych wyborów. Ale nie chce stracić partii oraz przywództwa. I najprawdopodobniej, przekonamy się, w najbliższych dniach, że na eksponowanych miejscach swoich list wyborczych umieści nazwiska ludzi, nie znanych nawet swojemu aparatowi partyjnemu. Dlaczego? Bo nie będą grymasić, a za poselskie diety( jeszcze wirtualne), pokornie będą klękać przed chlebodawcą, nie mając żadnych powodów do buntowniczych zapędów. I postępować będzie powolny uwiąd tej jedynej, wartościowej, wyłącznie z prawdziwych Polaków złożonej, partii, która ze strachu przed merytorycznymi debatami na neutralnym gruncie, na wszelki wypadek okopała się w gęstych krzakach, skąd prowadzić będzie wyzwoleńczą, partyzancką walkę z mądrzejszym (niezasłużenie!) przeciwnikiem. Do ostatniej kropli tego, co w partyjnej manierce. A może jeszcze dłużej! No i jak tu, Polaku-szaraku, nie zagłosować na Tuska? To niemal jak obowiązek! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (114) | dodaj komentarz

Polowanie na Młynarskiego

wtorek, 23 sierpnia 2011 22:42

 

 

   Tekst Michała Witkowskiego „Ponarzekam sobie na Młynarskiego” przeczytałem dwa razy. O dwa razy za dużo. Nie wiem do końca o co autorowi chodziło, choć mogę się domyślać. Warto wziąć na warsztat Dużego Faceta, bo jest gwarancja, że przeczytają. Po lekturze – wniosek pierwszy: autor(którego nie znam) ma kłopoty z samym sobą( dość wyraźnie sugerując na jakim tle), bo wprawdzie narzeka na Młynarskiego, ale go wielbi. Czyli takie stwardnienie rozjechane. Wniosek drugi – autor jest człowiekiem odważnym, gdyż bierze się za recenzowanie czasów, których nie zna (był wówczas uczniem szkoły podstawowej), albo jest pospolitym blefiarzem. Pisze oto z tupetem, że on, jako uczeń podstawówki, doskonale wiedział jak wyglądał ówczesny aparat partyjny. Okrutny był, rzecz jasna, a kobiety nie cierpiały z powodu ich nieobecności w tej okrutnej instytucji, co jest kłamstwem. Bo były obecne, ale nie cierpiały, bynajmniej. Wręcz przeciwnie!

    Pierwsza konstatacja autora wielbiącego, a to wszakże upoważnia go do narzekania: u Młynarskiego był banał. Przyznaje, że to odkrywcze doznanie dopadło go teraz, gdy zbliża się do wieku średniego, a nie gdy był w podstawówce. To też wymaga odwagi. Definiuje następnie, że tekst piosenki „Nie ma jasności w temacie Marioli” skupia wszystkie cechy twórczości Młynarskiego. Między innymi lekki, jak to bojaźliwie określa, mizoginizm. Młynarski mizoginem. Ha, ha. Koń by się uśmiał. Gdyby to napisał uczeń podstawówki zakładając, z dużym optymizmem, że wie co znaczy owo określenie, to przyjąłbym to jako przypadkowy żart. Jeśli jednak pisze to mężczyzna dojrzały, to znaczy, że ma z sobą kłopoty. Ale dlaczego miesza do tego Młynarskiego? Odpowiedź prosta pan Wojciech ma nazwisko! A nazwisko jest magnesem. Naziwsko Młynarskiego, oczywiście, nie autora.

   Na poparcie swoich wywodów przywołuje autorytety Kazię Szczukę (czyli zaprzyjaźnioną koleżankę, bo po imieniu) oraz Marię Janion (nie Marysię, tylko Marię, czyli nie jest zakolegowany) i drwi z czasów PRL-u. To żadna sztuka drwić dzisiaj, autorze. Sztuką było wtedy żyć, ale ty nie miałeś tej szansy. I nigdy, przenigdy nie zrozumiesz Młynarskiego. Bo to za Duży Facet, a ty… Bo ja wiem, jakiś taki malutki zadufek. Pochyl się nad sobą, jak krzyczał Malajkat do Zamachowskiego w „Syrenie”. Pochyl się nad sobą! Jeżeli jest nad czym… A tak w ogóle jest klawo i spodziewam się, że tak jak większość postinteligentów( do których się zaliczasz) zagłosujesz na Tuska i jego partię. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (80) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 140  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465140

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl