Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Bamberskie tsunami

czwartek, 30 sierpnia 2012 17:25

   Dla znudzonych tropikalnym słońcem posłów afera, jak określam na własny użytek, Bamber Gold, stała się kubłem lodowatej wody, pobudzającym roztopione prażącymi promieniami na plaży szare komórki do niezwykłej aktywności. Takiej bowiem okazji przyzwoity poseł nie przegapia. Dowalić konkurencji, zgnoić premiera przy pomocy inteligentnych, precyzyjnych pytań, by wreszcie całą winę z jednego bambra zrzucić na calutkie państwo. Krótko przyglądałem się tej sejmowej bijatyce. Powtarzające się pytania, kiepskie merytorycznie,  okraszone natomiast w dużej przesadzie jadem zawiści i nienawiści, wreszcie potok insynuacji nie wiadomo z czego wyssanych, wyczerpały zapasy mojej cierpliwości, zmuszając do niezwłocznego użycia pilota. Przyznać jednak muszę, iż zadowolony jestem z faktu, iż postepowanie jednego bambra ujawniło mechanizmy funkcjonowania niektórych prokuratorów, niektórych sędziów, a także urzędników niektórych instytucji państwa.

   Wymiar Sprawiedliwości w naszej Neandertalii działa dość ściśle wedle kanonów anty sprawiedliwości społecznej. Piszę o tym od dawna, bo przekonałem się o tym na własnej skórze. Prokuratorzy i sędziowie działają na zasadzie państwa w państwie i są dożywotnio nietykalni. I dobrze się stało, że jeden gdański bamber to unaocznił. Naprawienie tej sytuacji nie jest łatwe i szybkie do przeprowadzenia, ale konieczne! Nie bez grzechu są inne instytucje państwowe. Nie będę wymieniał, bo wszyscy wiedzą o jakie chodzi. To też trzeba naprawić. Najtrudniej będzie wyeliminować głupotę, naiwność i chciwość ludzi. Bamber oszukał ich i wykorzystał trochę na ich własne życzenie. Nie ujdzie mu to bezkarnie. To pewnik. Jednakże wątpię, by tysiące naiwnych zobaczyło w przyszłości te swoje tak ładnie wyglądające i obiecująco ulokowane pieniądze. Koniec, kropka od teraz ani słowa o tej aferze, choć i tak poświęcałem jej niezbyt wiele miejsca, oddając plac bulgocącym mediom.

   Nie należę do euroentuzjastów, ale nie jestem też eurosceptykiem. Wkurzają mnie niektóre biurokratyczne przepisy brukselskich urzędników ( jak promień zaokrąglenia ogórka, czy wręcz zawartość cukru w cukrze), które nie mają wiele wspólnego z logiką. Nie mam na to wpływu i to jest przyczyną osłabienia mojego euroentuzjazmu. I – jak dostrzega brytyjski „The Economist”- nie tylko mojego, gdyż dziś aż 68 proc. moich rodaków zapisało się do drużyny eurosceptyków. Według brytyjskiego tygodnika jesteśmy krajem z dobrą sytuacją w finansach publicznych i rozwijamy się najszybciej wśród dużych państw Unii. Nasz złoty jest elastyczny, dzięki czemu w kryzysie nie zamarł polski eksport, a wartość środków z Unii wzrosła dzięki osłabieniu pieniądza. Brytyjski dziennikarz chwali pragmatyzm Tuska, ale też przestrzega przed wepchnięciem naszego kraju do drugiej ligi europejskiej dokąd, na szczęście, jeszcze nam daleko. To taka mała odskocznia od bamberskiego tsunami. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
193

komentarze (24) | dodaj komentarz

Brawurowa akcja agenta T.

niedziela, 26 sierpnia 2012 12:09

   „Wolne konopie” ośmieszyły Centralne Biuro Antykorupcyjne. Precyzując: prezes Andrzej Dolecki skompromitował byłego agenta CBA, osławionego Tomka, dziś posła PiS Kaczmarka. Dokładnie sprawę ujmując poseł-agent skompromitował się sam, ale to młody człowiek, prezes „Wolnych konopii”, który, jak sam przyznał, niemal prosto z więzienia wylądował w studiu TVN24, by deliberować z posłem Derą z „Solidarnej Polski” o hecy marihuanowej z piosenkarką Korą w tle, a może raczej w roli głównej. Przypomnę, chodzi o 2,8 gr. maryhy, które znaleziono w domu wokalistki. Aby unaocznić telewidzom, jak faktycznie wygląda taka ilość zakazanej trawki, pan Dolecki przyniósł do studia plastikową torebeczkę z zasuszonym zielskiem i ostentacyjnie przypiął do kieszonki koszuli.

   Warto przypomnieć, że prezes „Wolnych konopii´ przebywał w odosobnieniu za posiadanie 30 gr. zabronionej substancji. Oburzony poseł Dera zaprotestował przeciwko tej telewizyjnej demonstracji, ale bez efektu. Nie przypuszczał, że gdzieś, być może w zaciszu luksusowego apartamentu, przed ekranem kolorowego pudła, czuwał poseł Kaczmarek vel agent Tomek. Jego zawodowa czujność i policyjne doświadczenie zmusiły do natychmiastowej reakcji. Wykonał błyskawiczny telefon i gdy goście studia TV chcieli opuścić gmach zatrzymał ich patrol policyjny. Oczywiście poseł Dera, brzydzący się marihuaną (i nie tylko nią) odjechał z podniesionym czołem. Pan Dolecki też odjechał z podniesionym czołem, lecz w zgoła innym kierunku. Do komisariatu policji. Tam zabrano woreczek z prezentowaną na wizji marihuaną i oddano do laboratorium analitycznego.

   Agent Tomek vel poseł Kaczmarek, z nieskrywaną dumą i zachwytem wypisanym na twarzy, poinformował niezwłocznie o swojej błyskotliwej akcji naród, za pośrednictwem kamer telewizyjnych. Natychmiast okazało się jednak (policja w takich sytuacjach działa niezwykle sprawnie), że pan Dolecki, jak przystało na myślącego, inteligentnego mężczyznę, przyniósł do telewizyjnego studia woreczek z zielskiem jedynie imitującym zakazaną maryhę. Policja odstąpiła od wszczęcia postępowania. W ten oto prościutki, niezamierzony, acz skuteczny sposób ośmieszył błyskotliwą akcję agenta-posła PiS. Ten zaś dał Polakowi-szarakowi niezbity dowód skuteczności swojego agenturalnego działania. Jedno, co udało się agentowi Tomkowi podczas funkcjonowania w CBA, to uwiedzenie pretensjonalnej damy z PO i wepchnięcie do jej rąk kwiatów oraz  kosztowności, a także reklamówki z zawartością korupcyjnych pieniędzy. To wystarczyło, by zdobyć zaufanie prezesa Jarosława i otrzymać w nagrodę poselski mandat. Dużo to, czy mało? Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
185

komentarze (260) | dodaj komentarz

Potęga pieniądza

środa, 22 sierpnia 2012 22:53

 

   Nie tak dawno napisałem, że nie lubię mojego państwa. Nie kraju, nie ojczyzny, którą uwielbiam i nie zamieniłbym na żadną inną. Nie lubię mojego państwa, bo funkcjonuje ono nie dla mnie, obywatela tego kraju nad Wisłą, uczciwego, płacącego we właściwym terminie podatki na wszystko, co sobie owo państwo wymyśliło, ale na potrzeby urzędnika, którego nominację otrzymuje poplecznik partii sprawujących władzę. I na przekór zapowiedziom każdego premiera obejmującego rządy, miast redukcji aparatu urzędniczego, następuje jego piramidalny wzrost. Jak u świętej pamięci Parkinsona postępujący przyrost biurokracji. Usłyszałem dziś, na własne pieskie czułe uszy, z ust ministra pracy i czegoś tam jeszcze, że przesadzone są dane Urzędu Statystycznego, iżby zatrudnienie w jego resorcie wzrosło o 3 tysiące nowych miejsc pracy, w tym w Ochotniczych Hufcach Pracy. Czy dziś ktokolwiek wie czy zajmują się OHP? Bardziej wiemy czym  zajmuje się Ochotnicza Strać Pożarna, też pod auspicjami PSL, w gaszeniu pożarów i niekiedy podpalaniu. To ostatnie w minimalnym procencie. Na szczęście.

   Dzisiaj moją niechęć do instytucji państwa wzmacnia afera Amber Gold. Abstrahując od naiwności i chciwości poczciwego obywatela, co jest bardzo ważnym elementem w tej grze, zachowanie się instytucji państwa jest nie do zaakceptowania. Wielce wysoki, niezawisły sąd zawiesza ewidentnie przestępcze działanie tego samego osobnika aż dziewięć razy! Prokuratorzy, po otrzymaniu informacji z kompetentnej instytucji bankowej o naruszeniu prawa  przez tego samego osobnika, nie widzą podstaw do wszczęcia postępowania wyjaśniającego! Rygorystyczny (dla innych) urząd skarbowy przez  trzy lata, z zastanowienia godną cierpliwością, wyrozumiale czeka na sprawozdanie z corocznej działalności, tego samego osobnika, nie stosując żadnych sankcji. Dwóch kuratorów sądowych, wyznaczonych do pilnowania poprawnej działalności skazanego udaje, że niczego nie widzi, że ich podopieczny, przestępca jak by nie było, wyrabia. Krajowy Rejestr Sądowniczy, rejestruje kolejne spółki owego osobnika, bo nie otrzymał informacji od Krajowego Rejestru Karnego ( mieszczącego się w tym samym budynku!), że ów delikwent był już parokrotnie sądowym wyrokiem skazanym!

   Proste i naiwne pytanie: jak to możliwe? Jak to możliwe, że tak funkcjonuje wymiar sprawiedliwości w naszym kraju? Możliwe! Bo żyjemy w Neandertalii, gdzie o wszystkim( no, może wszystkim) decyduje pieniądz. Każdego można kupić, decyduje tylko kwestia ceny. Jeżeli jednak minister sprawiedliwości (czytaj niesprawiedliwości), nie dostrzega publicznie „ większych uchybień” w funkcjonowaniu jego resortu i w sposób prymitywny broni postępowania niby niezawisłych sędziów, to ja nie chcę takiego ministra, nie chcę takich sędziów. To znaczy, niech ten minister sobie będzie(jak nie ma lepszego), ale ja nie mam do niego najmniejszego zaufania. Nie mam do niego zaufania, gdyż swoim zachowaniem legitymizuje funkcjonowanie mafijne. Gdyby przeciętny Polak-szarak postępował tak, jak wspomniany wcześniej osobnik z Amber Gold, długo nie wyszedłby z więzienia. Ten zaś otrzyma najprawdopodobniej kolejny wyrok w zawiasach. I wszystko będzie zgodne z literą prawa. Ułomnego. Naciąganego. Dziurawego. Ale obowiązującego. Niestety. Tego właśnie nie lubię. Hau! Hau


Podziel się
oceń
0
178

komentarze (20) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 129  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465129

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl