Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Urodzinowy pasztet

sobota, 29 września 2007 9:44
    

 

  

   Mam roczek. Jako blogista? Bloogier? Czy blagier, wreszcie?... Nieważne. Minęło 12 miesięcy od pierwszego blooga i trafia się okazja do refleksji. Było u mnie blisko pół miliona gości! To niesłychane! U jakiegoś tam psa. Prawda, że przystojnego, długowłosego owczarka, ale bez nazwiska… Czyli anonimowego. Duma mnie rozpiera. To dowód, że czytają wypociny spod pazura. Nie cenią najwyżej. Słusznie. Ale skoro czytają, to znaczy, że chcą. Choć nie muszą się z tą prostacką, psią filozofią zgadzać. I o to chodzi. Bo nie mam patentu na mądrość. W tej licznej grupie moich gości mam stałych bywalców. Zaprzyjaźnionych. Dla mnie wyjątkowo cennych. Krytycznie i mądrze uzupełniają w swoich komentarzach to, co chciałem przekazać. Nie do końca precyzyjnie. Wszystkim dziękuję za odwiedziny i zapraszam. Non stop! Nie obrażajcie się na kontrowersyjnego pieska. A teraz wrócę do jednej konkretnej sprawy.

   Powstał między mną a panią(?), podpisującą się literkami lw , spór na temat uproszczeń i nieco różniącej się oceny naszych zachodnich sąsiadów. Pani(?) lw należy do grupy moich najczęstszych gości. Raczy mnie komentarzami celnymi, inteligentnie łowiącymi moje troglodyczne zawiłości. Trafia w sedno. Mądrze i precyzyjnie. Zawsze czekam na te odwiedziny. I cieszę się z każdego wpisu. Ostatnio zaiskrzyło na flance niemieckiej. Mój szanowany gość obruszył się, że wszystkich Niemców wrzucam do jednego worka. A są przecież Niemcy z okresu wojny (domyślam się – źli) i ci współcześni (domyślam się – dobrzy), którzy w trudnych chwilach transformacji zasilali naszą walczącą opozycję żywnościowymi paczkami.

   Nie zdecydowałbym się na taki podział germańskiego narodu. Per analogiam. Przed 1989 rokiem żyli źli Polacy, a już w latach kuśtykającej jeszcze demokracji dobrzy?. Czy można tak powiedzieć? Nie można, bo to niesprawiedliwe uproszczenie. Niemcy są Niemcami od wieków. Znam tych współczesnych. Mam tam sporą część najbliższej rodziny, która w latach strachu stanu wojennego czmychnęła  w nadziei znalezienia lepszego. Bywałem tam często. Teraz rzadziej. Ale wiem dużo. Nie zazdroszczę. Oni nam zazdroszczą. Żyją w jakby dyskretnym getcie. Jak Turcy, Serbowie, Chorwaci, Arabowie. Oficjalnie nie ma żadnej izolacji. Nie ma dyskryminacji.  Ale są obywatelami bynajmniej nie I kategorii. Niemcy od wieków dzielili się na dobrych i złych. Tak jak wszyscy inni. Ale wyjątkowo oni przez wieki intensywnie pracowali nad własnym uber alles. Ponad wszystkimi! To znamionuje mentalność. I nad taką mentalnością i dobrych i złych Niemców pracowano tam latami.

   Ciepły, niemal gorący przykład z ostatniej chwili. Były kanclerz Schroeder namawia swoich do strategicznego partnerstwa z Rosją, bo „ten kraj ma dla Niemiec z powodów historycznych(!), politycznych i ekonomicznych szczególne znaczenie”. Polaków zaś gani za rzekomą rusofobię…Brzmi to niemal jak złowieszcza czkawka sprzed ponad pół wieku.

   Świat nie jest szary. Zgoda. Źle odczytałem intencje. Ale świat nie jest też w kratkę. Jest kolorowy. Cudownie kolorowy. I z tego powinniśmy się cieszyć. Rozpisałem się dziś ponad miarę. Proszę o wybaczenie. Ale to też wynika z szacunku i sympatii do takich jak osoba lw. To nie polemika. To wyjaśnienie. Przy rocznicowej okazji chcę ciepło pozdrowić Małgosię-króliczka, ciepłe blogowanko i wszystkich, którzy mnie czytają. Nie musicie się zgadzać. Ale przeczytajcie. Różnica zdań najczęściej prowadzi do nowego, lepszego. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Strachliwie chwiejna kampania

wtorek, 25 września 2007 15:38
  

Jeszcze cztery dni temu byłem niemal pewien, że wybory październikowe wygra Pis z Kaczyńskim. Ruszyli do walki o głosy umiejętnie. Start w kampanii przedwyborczej był bliski ideału. Rozliczamy się z nieuczciwymi bogaczami, prześwietlimy ich majątki i niech oddadzą co ukradli. Polak-szarak, najczęściej z trudem wiążący koniec z końcem, kocha takie zapowiedzi. Następnie przyszedł czas na obiecanie podwyżek. Tzw. budżetowym grupom. Skąd nagle znalazły się pieniądze? Póki co, żeby nie było złudzeń, są to pieniądze wirtualne. Natomiast jeśli zajdzie potrzeba to nowo wybrany stary rząd przyciśnięty akcjami protestacyjnymi zmuszony będzie do sięgnięcia po tzw. rezerwy. Czyli do kieszeni Polaka-szaraka, bo tylko on utrzymuje budżetówkę. Z własnych pitowych podatków.

   A więc: zabieranie bogatym, dawanie biednym – to cudowny scenariusz. Janosikowy wprawdzie. Ale obywatel wierzy. No i zapowiedź ojca radiowego, szczęśliwie oczyszczonego z zarzutów obrazy głowy państwa i jej pogłowicy, że tylko Pis i nikt więcej, zdawała się przesądzać kwestię zwycięstwa. Aż tu nagle premier wyciągnął publicznie żyjącego jeszcze upiora Jaruzelskiego ze stanem wojennym i postraszył naród, że to straszne wróci. Tylko pod postaciami Tuska i Olejniczaka. Palnął premier samobója. Polak nie jest strachliwy. A jeszcze mniej, gdy go straszą. Jednakże fakt, że był straszony może sobie przypomnieć stojąc przed urną. Zaiste, nie potrafię wytłumaczyć sobie zagrywki szefa rządu. Gaffffffffffa! Milczeniem pominę odmowy przyjęcia europejskich obserwatorów, co jest obowiązkiem w myśl podpisanej przez Polskę deklaracji. Nie rozumiem: co mamy do ukrycia?!

   Jeszcze mniej mogę pojąć, jak „wybitny” polityk, twarz nowej, lewicowej formacji prowadzi publiczne wykłady po spożyciu. Prawdą jest, że nasi wschodni sąsiedzi mają wyjątkowy talent do podsuwania „stakańczyków”, ale luminarz polskiej polityki, b. prezydent, powinien w elementarnym stopniu okazać jeśli już nie wstrzemięźliwość, to przynajmniej krztynę instynktu samozachowawczego. Choć, z drugiej strony, prawdą jest, że przychodzi taki czas, iż na jedno i drugie jest już za późno…Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pielgrzymka po diety

piątek, 21 września 2007 18:29
    

      Zebraliśmy się we czterech. Doberman, bulterier, bokser i ja. Taka tradycyjna operatywka przedwyborcza. Jako gospodarz prowadziłem debatę. Zrazu spokojną i rzeczową. Po hasłem jak podpowiedzieć dwunożnym, jeszcze niezdecydowanym,  na kogo głosować. A więc kogo wybrać i w jakim celu. Pierwszym gnatem niezgody było tak zwane miejsce na liście. Czy stawiać krzyżyk przy tym pierwszym, czy też nie. Zawarczał bokser. Nie dziwota. Potrafił nas już przyzwyczaić, że zwykle najgłośniej darł pysk we własnej obronie. – Jak to – szydził podniesionym głosem – to wy nie wiecie, że na pierwszych miejscach są najlepsi. Nad czym tu obradować – dodał lekceważąco. – A jest nad czym – energicznie odszczekał bulterier. – Bo zgoda, że na górze najlepsi, ale to powinna być wizytówka partii, a nie jakieś podrzuty z boku.

   Zrobiło się cieplej. – Nie muszą być członkami partii, na przykład takiej co to sama się broni, ale powinni ją wspierać i godnie reprezentować – ryczał bokser, na krawędzi ujadania.

- Tak?! – włączył się dziarsko doberman – nawet wówczas, jak rodowodem siedzą w innej opcji politycznej? Takie postępowanie nie jest uczciwe. Więcej, ma charakter politycznego kupczenia. – Kupczenia?!! – podskoczył z wściekłości bokser. – A gdzie tu masz kupczenie, gdzie pieniądze?! Co za pierdoły opowiadasz! – Ja tam w twoje czyste łapy nie wierzę – odpalił bulterier. – Jak kiedyś były weksle, tak teraz będą potajemne umowy. Dżentelmeńskie. Do chwili kiedy trzeba je będzie realizować. Wówczas okaże się, kto kogo w Araba zrobił…- Taki jesteś czyścioszek?!! – ryczał z pianą w pysku bokser. – A co u was robi jakaś Nelly? Hę?!...

   Nagle atmosfera stała się tropikalna. Lada moment skoczą sobie do gardeł – pomyślałem z przerażeniem. – Panowie, zamykam dyskusję nad tym punktem obrad – zdecydowanie gruchnąłem łapą w dach budy, że mało się nie rozleciała. – Oświadczam, iż zgodnie ustaliliśmy, że dwunożni po to robią wybory, żeby wybierać…A nam nic do tego, kto pierwszy, a kto ostatni na liście. Co tu gadać. Przecież od lat są to te same nazwiska, te same facjaty. Słowem: ta sama pielgrzymka po diety przez Polaka-szaraka fundowane. Za prawnym parawanem sprytnej ordynacji. Hau! Hauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 171  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465171

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl