Bloog Wirtualna Polska
Są 1 277 273 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Im lepiej, tym gorzej

piątek, 21 grudnia 2012 9:04

 

 

   Zaprzyjaźnieni ze mną (jak mi się wydaje) komentatorzy i bywalcy tego bloga, leo, pestka, zniesmaczony, kk, leszek, właściciel mojego kolegi gandalfa, julian, jolka,  a także inni życzliwi( przepraszam, że nie wymienię wszystkich) wyprzedzili mnie w przekazie świątecznych życzeń. Dziękuję za ciepłe, oryginalne konstrukcje słowne. Zrewanżuję się, nie tym razem jednak. Niesiony na fali optymizmu, po wchłonięciu ileś tam promieni alpejskiego słońca, choć w mroźnej temperaturze, zatrzymam się przez chwilę na miłej mej duszy informacji, iż zdecydowana większość Polaków jest zadowolona z mijającego, 2012 roku. Ustaliła to, najstarsza, a tym samym najbardziej wiarygodna sondażownia w naszym kraju, mianowicie CBOS. Mam do sondaży społecznych stosunek raczej krytyczny. Ufam prof. Czapińskiemu, a w drugiej kolejności właśnie CBOS-owi. Reszta to dyspozycyjne firmy i firemki, które za pański grosz wyprodukują na poczekaniu wszystko,  co się komu podoba, wedle zamówienia.

    W dobie szalejącego na Starym Kontynencie kryzysu, połowie Polaków żyje się bardzo dobrze, a co trzeci bynajmniej nie narzeka. Tymczasem z medialnych przekazów odebrać można jedynie wiadomość, że lada moment wszystko się u nas zawali. Na szczęście leo wyjechał gdzieś do rodziny, gdzie internet jest passe, więc mogę się powtórzyć, bo pisałem o tym niejednokrotnie, że dziś funkcjonujące media bazują na informacji negatywnej. Tu ktoś kogoś zabił, tam jakiś bank oszukał biedną emerytkę, państwo nic nie robi w żadnej sprawie, niedokończone autostrady, same straty, a w ogóle to nędza i mogiła. Tymczasem  większość Polaków jest bardzo zadowolona, inni trochę mniej ale też nie narzekają, a tymczasem media wciąż straszą. Bo ludzie o strachu lubią poczytać, jednak nie zatracili racjonalnego rozumowania. I o tym panowie redaktorzy naczelni powinni wiedzieć.  A raczej przyjąć do wiadomości.  Co zaskakujące, 93 procent naszego społeczeństwa czuje się bezpieczna w miejscu zamieszkania! I nawet ja się do grupy zaliczam, choć parę lat temu splądrowano moją skromną budę. Namierzyłem jednak  złodziejaszków podczas kolejnej próby i już ich nie ma. Policja wprawdzie nie pomogła, pomogła jednak elektronika.

   Mało tego, nasi nieobliczalni optymiści, rodacy uważają, że rok przyszły będzie jeszcze lepszy! I jak się nie pochlastać, tyci hyclu, misjonarzu, opluwaczu wieszczący katastrofę dla kraju w którym żyjesz i wszystkich inaczej niż ty myślących. Wstajesz o 5 rano, by przywalić słowem bliźniemu. Kto normalny o tej porze zasiada do komputera, by rozładować swoje kompleksy? Chory. Dewiant. Psychol, jak to mówią młodzi. Tymczasem nurt faktycznego życia toczy się inaczej, gdzie indziej, tam gdzie ciebie nie ma, albo boisz się tam być. Nie trudno się domyślić, gdzie pobudkę wyznaczono na 5 rano, a może 4-tą. Masz jednak prawo wstawać, gdy normalny dwunożny smacznie śpi, Masz prawo wygłaszać swoje dziwne teorie, których nie czytam. Masz prawo, bo jest demokracja, bo jest internet, za którego anonimowości pomocą leczysz swoje kompleksy i jednocześnie wykonujesz polecenia ojca przełożonego. Bywaj nieprzyjacielu, ale nie wrogu, błagam, nie odchodź. Jesteś jakąś solą  życia. Byle jaką, ale solą w końcu, nie tylko w oku! Radź sobie z tymi, którzy myślą inaczej, przekonaj ich, że jest źle. Powodzenia! Hau! Hau!


Podziel się
oceń
32
459

komentarze (43) | dodaj komentarz

Słońce, góry i...dedykacja

niedziela, 16 grudnia 2012 12:00

 

   W Dolomitach piękne, bezchmurne niebo. Świetny, puszysty śnieg i… siarczysty mróz. Na hotelowym termometrze -15 stopni, ale tam, w górze już o 5 stopni więcej! In minus, oczywiście. Tę ujemną temperaturę potęgował pęd powietrza podczas wykonywania manewrów narciarskich. Zima była więc solidna. Prawdziwa. Przyjaciel mróz zdziesiątkował zastępy narciarzy. Szusujących na stokach Groste, czy Pradalago było zdecydowanie mniej aniżeli dotychczas. Swoje zrobił postępujący kryzys u nas, a także we Włoszech, gdzie dał się odczuć, bezlitośnie penetrując  narciarskie kieszenie. Ale furda, wszak raz się żyje, a narciarskiej przyjemności nie będę sobie odmawiał, dopóki zdrowie dopisze, a rzeczywistość nie będzie przeszkadzać. Z drugiej jednak strony Madonna jest wielkim placem budowy. Niby kryzys, a ludzie na potęgę budują hotele i apartamentowce. Widać gołym okiem, że dla jednych kryzys to bieda, dla innych wręcz przeciwnie. Normalnie. Jak w kapitalizmie!

   Jak słyszałem ponoć w Warszawie wspominany wcześniej mróz przetrzebił zastępy demonstrantów, czczących rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. I jak to zwykle w życiu bywa – jednych to zmartwiło, a drugich ucieszyło. Mnie to zwisa luźnym kalafiorem, jak to mawiają licealiści. Powrócę jeszcze do Madonny, dokąd jeździmy w niezmiennym od lat,  tym samym składzie z Arturem Andrusem, aktorem W., o czym niedawno pisałem. Moja Dama, kolekcjonerka wszystkiego co dobre, poprosiła któregoś popołudnia Artura o dedykację, na jego platynowej już płycie „Myśliwiecka”. Ułatwiła mu zadanie podpowiadając następujące hasła: „ łoś, członek wspierający grudzień, słońce, góry, narty, Bronisław, świąd „. Po kilkunastu minutach AA odczytał:

Niechaj o wiersze nie prosi Gosia.

Niechaj o wiersze Gosia prosi Łosia,

O którym mówią zawistni ludzie,

Że Łoś to członek wspierający grudzień.

Ten wiersz zabawa, ten wiersz to żarty.

Bo przecież słońce, góry i narty…

Ale czas wracać, bo czeka Wisła.

A nad tą Wisłą czeka Bronisław

O sierści coraz bardziej blond, który szczeka: Wesołych świąd!

   Być może ktoś po przeczytaniu Arturowej rymowanki uśmiechnie się pod nosem, innego zaś krew wściekłości zaleje. Wedle życzeń, do których wrócę następnym razem. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
17
444

komentarze (34) | dodaj komentarz

Tyciunie hycelki

środa, 05 grudnia 2012 17:40

 

   Przypinając narty do czterech łap wyostrzyć muszę uwagę. Istnieje bowiem realne niebezpieczeństwo, iż gdzieś zza ośnieżonego padaka wychynie ohydna morda hycla, gotowego zarzucić morderczą pętlę na mój kark. Na szczęście będzie to miejscowy, włoski hycel. Tolerancyjny, zaprzyjaźniony. Pilnujący porządku na stokach Dolomitów, niosący pomoc zagrożonym. Polski hycel to zupełnie inna bestia. Zaślepiony nienawiścią do każdego czworonoga, przepełniony zawiścią i brakiem zrozumienia dla myślącego inaczej niż on. Niereformowalnie tępy. Szlag go trafia, gdy jakiś czworonóg pakuje się i jedzie do słonecznej Italii. Tym chętniej więc o tych moich podróżach wspominam. Lubię bowiem drażnić hycla, który poza swoją rakarnią świata nie widział, a któremu wydaje się, że wykonując na tym blogu misjonarską robotę szerzenia nienawiści  odstraszy, co bardziej bojaźliwych. Ot, takie prymitywne, naiwne rozumowanie. Hycel ma kolegę, którego tycim przezywa. A to gigant przecież intelektualny, co udowodnił ostatnio.

   Odkrył mianowicie tyci, że Artur Andrus i Bronisław to jedna i ta sama osoba. Dowiedziałem się o tym czytając wpis gościa, podpisującego się literkami kk. Ja nader rzadko czytuję wpisy tyciego, gdyż z góry wiem o czym będzie, więc nie tracę czasu. Komentator kk z nadzwyczajną znajomością rzeczy udowodnił, że AA i Bronisław to dwie zupełnie inne postaci. Wcale nie tak dawno też o tym pisałem, reagując na prymitywne zaczepki tego maluteńkiego pisowskiego adwersarza. I on o tym wie. Tym razem jednak nie potrafił znaleźć pretekstu, by przyczepić się do bardzo popularnego ostatnio AA, więc zastosował metodę rzekomego błędu. Znam  AA. Kolegujemy się. Mamy te same poglądy, zbliżone zainteresowania. Słuchamy podobnej muzyki, mamy wspólnych znajomych. Od wielu lat razem jeździmy na nartach. Idiotyzmem jest domniemanie, że AA obsługuje na tym blogu, dwie z trzech wersji „Niecodziennego”. Oświadczam z pełną wiedzą: jest to praktycznie niemożliwe!

   Misjonarz tyci chciał jednak dowalić AA, a przy okazji stacji TVN, ogłaszając upadłość „Szkła kontaktowego”, w którym także Artur Andrus występuje. Muszę zmartwić misjonarza. Otóż „SK” jest jedną z najpopularniejszych, najchętniej oglądanych audycji TVN. Prawdą jest, że występujący w niej prowadzący i komentatorzy nie przepadają za PiSem, dzięki czemu także mają największą oglądalność. I tego oczywistego faktu nie zmienią nawet najbardziej chamowate, niewybredne pojękiwania i zakłamywanie rzeczywistości, co jest powszechnie znaną metodą „walki politycznej” prezesa Jarosława i jego popleczników, także braci misjonarzy z tego bloga. Niechaj  jednak misjonarze nie obrażają się i nadal chętnie odwiedzają podwórko znienawidzonego owczarka niemieckiego, który ma tak łagodną naturę, że wcale nie gniewa się na groźne pohukiwania hycla, gdyż już sprawdził, iż na żadnym rozsądnie myślącym  nie robią żadnego wrażenia, a tylko tacy,  poza misjonarzami oczywiście, odwiedzają tego bloga. Szkoda, że nieliczni spośród nich czytają komentarze i zamieszczają własne wpisy . Najczęściej znacznie lepsze, aniżeli wypociny tzw. pierwszego autora. Leo, błagam, nie pisz, że się powtarzam. Robię to celowo. Teraz będzie ośnieżona, nasłoneczniona przerwa na stokach Madonny. Hau! Hau!


Podziel się
oceń
20
459

komentarze (115) | dodaj komentarz

środa, 24 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  5 465 170  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O moim bloogu

BRONISŁAW owczarek niemiecki(ON)długowłosy, podpalany, obserwator i komentator wydarzeń podwórkowych, rzecznik praw Burków

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Statystyki

Odwiedziny: 5465170

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl